miałam dziś przyjemność obcować z następującym Zjawiskiem:
nieziemskie Zjawisko.
magia...
a raczej kolejny cud.
środa, 8 maja 2013
poniedziałek, 6 maja 2013
Imieniny Kubusia
tak, to dziś! świętowane już od kilku dni, ale co to komu szkodzi, że kogoś zasypano prezentami??
najważniejszy ten uśmiech.
tym cenniejszy, że teraz gościa dopadł stan podgorączkowy i nie wiadomo, w co się rozwinie :-( zdrowia życzcie!
najważniejszy ten uśmiech.
tym cenniejszy, że teraz gościa dopadł stan podgorączkowy i nie wiadomo, w co się rozwinie :-( zdrowia życzcie!
Dłuuuuugi weekend
zaczęliśmy we wtorek.
wszystkie zdjęcia nieostre, więc z sąsiedzkiego grilla można jedynie niewyraźnie powspominać uniesienia Frania
środa.
zdecydowaliśmy się na większą wyprawę. było bosko. nie wiem, które zdjęcia wybrać, na szczęście sporo jest wiadomo gdzie.
cały dzień na łonie:
poniżej: terenowa wylęgarnia pająków.
zasłużony posiłek:
a w tym czasie starsi:
po przebudzeniu:
- mogę pogłaskać?
- mogę ucałować?
- to ja jeszcze pogłaszczę!
a las? las był taki:
a jeleń? jeleń był martwy :-( choć nie mam pewności, czy to jeleń, nie znam się.
czwartek.
daliśmy się przekonać, że orzeł może:
jeden orzeł to nawet wlazł na pomnik:
piątek.
rodzinnie.
sobota.
takoż.
rozpoczęliśmy oficjalne obchody imienin Kubusia :-)
niedziela.
znów w przyrodzie. oddalonej o jakieś 300km od tamtej, środowej.
to, co Pasiasty niesie, to kość dinozaura...
a las? las był taki:
bo są lasy i lasy, prawda??
(a także orły i sokoły...)
wszystkie zdjęcia nieostre, więc z sąsiedzkiego grilla można jedynie niewyraźnie powspominać uniesienia Frania
środa.
zdecydowaliśmy się na większą wyprawę. było bosko. nie wiem, które zdjęcia wybrać, na szczęście sporo jest wiadomo gdzie.
cały dzień na łonie:
poniżej: terenowa wylęgarnia pająków.
zasłużony posiłek:
a w tym czasie starsi:
po przebudzeniu:
- mogę pogłaskać?
- mogę ucałować?
- to ja jeszcze pogłaszczę!
a las? las był taki:
a jeleń? jeleń był martwy :-( choć nie mam pewności, czy to jeleń, nie znam się.
czwartek.
daliśmy się przekonać, że orzeł może:
jeden orzeł to nawet wlazł na pomnik:
niech go lew cmoknie!
potem było tylko lepiej - patriotyczny, acz nie nadęty prezydent, czekoladowy ptak z godła (o zgrozo!) i Kuba zbierający z innymi dziećmi ulotki akcji na pałacowym dziedzińcu. miło. i pozytywnie.piątek.
rodzinnie.
sobota.
takoż.
rozpoczęliśmy oficjalne obchody imienin Kubusia :-)
niedziela.
znów w przyrodzie. oddalonej o jakieś 300km od tamtej, środowej.
to, co Pasiasty niesie, to kość dinozaura...
a las? las był taki:
bo są lasy i lasy, prawda??
(a także orły i sokoły...)
środa, 1 maja 2013
Międzynarodówka
mamy przyjaciół w Holandii. niedawno nas odwiedzili. a właściwie nie nas, nam tylko śmignęli przed oczyma. pozostało tylko wspomnienie...
piękne wspomnienie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































