niedziela, 19 sierpnia 2012

Mili Goście

byli u nas. czas jakiś temu. jednak nie było możliwości, aby jakoś sensownie to uczcić, bo najmłodszy Gość chorował. zdjęć prawie brak. dno.
czy się ucieszyłam z wizyty?
no... tak... jasne. tylko że...
ech...

największa aktywność najmłodszego przez trzy z czterech dni:
za to Tosia
oblegana

można rzec, że zawsze w centrum:
choć to oczywiście ten (nie) gość pochłaniał większość mojej uwagi:
uwaga! istota na pierwszym planie to nie jest Franek!
 
i tyle było tych wspólnych atrakcji :-(

a jak tylko Goście wyjechali, a ja dźwignęłam się z depresji, Franek zafundował mi rozrywkę przez trzy dni uparcie ciągnąc w kierunku 40 stopni... ale już po. upały witamy zdrowiem.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Zupełnie inna przejażdżka

w piątek Kuba dostał nowy rower. prawdziwy.
na początku było oczywiście trochę przewrotek
 wymagana była regulacja
 ale po pół godziny...
 dziś pojechaliśmy na pierwszą przejażdżkę

rodzice! kupujcie dzieciom rowery biegowe!! :-)

piątek, 10 sierpnia 2012

czwartek, 9 sierpnia 2012

Wakacje 2. Sedno sprawy.

wakacje były krótkie, acz aktywne, więc wpis będzie długawy, kronikarski.
tylko od czego zacząć?
może od tego, że w góry pojechaliśmy:
dzieci nauczyły się pływać:
no, może pływać to ciut za dużo powiedziane, ale wygłupasów w wodzie było sporo, a Franiowi gorąca chlorowana smakowała wyśmienicie!
chłopcy nawiązali/odnowili znajomości:
nie tylko ludzkie, nie pogardzili też naszymi braćmi (??) mniejszymi:
 
rozwijaliśmy się muzycznie:
 pod okiem profesjonalisty
 i fizycznie:
 był też czas na refleksję (tzw. rozwój wewnętrzny):
 zdobywaliśmy też zamki:

 zajrzeliśmy do smoczego gniazda:
 niektórzy z nas pojeździli na sankach:
 robiliśmy latawce, które później puszczaliśmy:
 i zdejmowaliśmy z drzew:
 zwiedzaliśmy zabytki:
ale przede wszystkim zaprzyjaźnialiśmy się z przyrodą:
 
i zachwycaliśmy się zdjęciami, jakie robi nasz Syn:

 od tej pory możecie się spodziewać wspólnych rodzicielskich zdjęć! wiem, Was to nie ekscytuje... :-)

to były dobre wakacje.