czwartek, 15 stycznia 2009
Idol
trzeba sobie powiedzieć uczciwie, że Kubuś znacznie więcej czasu spędza z mamą niż z Tatą. jednak równie uczciwie trzeba powiedzieć, że nie ma dla niego większego idola niż Tata. sami popatrzcie:
to nie jest przypadkowo uchwycone ujęcie. oni tak TKWIĄ. no, szczególnie Kubuś tkwi...
a tu? zobaczcie, jak ładnie razem wyglądają.
mam tylko nadzieję, że Kubuś będzie miał w wyglądzie też coś z mamy...
środa, 14 stycznia 2009
Pierwszy
Kubuś zapowiada się na wielkiego żarłoka… do tej ćwiczył na różnych niejadalnych przedmiotach, ale ostatnio...


nie, spokojnie, rzodkiewka nie była jego pierwszym stałym posiłkiem!
dostał dziś kaszę. jak to wyglądało? oto fotorelacja:
bardzo dobry nastrój, oczekiwanie nowości:
otwieramy szeroko buzię...
szerzej...
i…
to była pierwsza łyżeczka. a potem przeżuwanie:
przerażenie w oczach - czyżby nadciągała następna??
mamo, nie! proszę!
MAMO!!
i ostateczne zamknięcie ust...

nieco później kaszka zyskała dodatek mleka i stała się bardziej spożywcza, ale najbardziej Kubuś polubił łyżeczkę, do czego wrócimy w kolejnych wpisach
dostał dziś kaszę. jak to wyglądało? oto fotorelacja:
bardzo dobry nastrój, oczekiwanie nowości:
nieco później kaszka zyskała dodatek mleka i stała się bardziej spożywcza, ale najbardziej Kubuś polubił łyżeczkę, do czego wrócimy w kolejnych wpisach
wtorek, 13 stycznia 2009
Rodzinnie
no tak, właściwie nie wiem, co się stało. jakoś mi nie po drodze do komputera. Kubuś rozwija się jak szalony i szkoda każdej chwili... a przecież jest się odpowiedzialnym za to, co się oswoi, jak mawiał pewien lis. więc odpowiedzialnie wracamy i to w pełnym składzie, żebyście byli pewni, że u nas wszystko w porządku.
śmiechy z Tatą:


śmiechy z mamą:
całusy od Kubusia (należy zwrócić uwagę na pewny uchwyt prawą dłonią):
odpoczynek przed bojem:
codzienna bójka:
(tym razem zwróćcie uwagę na uchwyt lewą dłonią i na rozwarcie paszczy gotowej do ukąszenia):
chwyt nokautujący:
po bitwie
w wielkiej pzyjaźni
a to o poranku
to ostatnie to jakieś prehistoryczne zdjęcie. teraz nie ma takich poranków. tak wyglądają przedświty. noce zresztą też. Kubuś od kilku dni budzi się co 1,5 godz. z niewiadomych powodów. sprawdza się karmienie, bo wtedy Kubuś zasypia. niewychowawcze? wbrew zaleceniom? może, ale to nie pierwszy Kubusiowy niestandardowy wyczyn. widocznie tak ma. pobudka ok. kwadrans po 6ej. uznałam, że walka z tym nie ma sensu, widocznie stoi za tym jakaś nieznana mi Kubusiowa potrzeba. przynajmniej nie towarzyszy temu emocjonalna ani fizyczna szarpanina. o zmianach w tym zakresie będziemy donosić. obecuję, że częściej niż ostatnio...
ps. w ciągu minionych dni Kubuś spotkał się z aż dwoma Guciami! oraz z jedną Emilką i jedną Helenką! tylko kto w to uwierzy, skoro mama nie skorzystała z aparatu? troje maluchów naraz to dla mamy wystaczająco dużo bodźców, na aparat nie starczyło energii. na szczęście mama Gucia i Helenki przytomnie "cyknęła fotkę", więc jak kto ciekaw, zapraszamy tu.
śmiechy z Tatą:
ps. w ciągu minionych dni Kubuś spotkał się z aż dwoma Guciami! oraz z jedną Emilką i jedną Helenką! tylko kto w to uwierzy, skoro mama nie skorzystała z aparatu? troje maluchów naraz to dla mamy wystaczająco dużo bodźców, na aparat nie starczyło energii. na szczęście mama Gucia i Helenki przytomnie "cyknęła fotkę", więc jak kto ciekaw, zapraszamy tu.
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Przeprosiny
BARDZO przepraszam wszystkich stałych bywalców, że nic nie piszę. jakoś zapomniałam o blogu w nowym roku. Kubuś tak się zmienia, że coraz bardziej pochłania mnie przyglądanie się mu, zamiast fotografowania i opisywania...
ale obiecuję zmianę!
ale obiecuję zmianę!
środa, 31 grudnia 2008
Ostatni...
...będą pierwszymi? ano owszem, ale nie o tym chcieliśmy dzisiaj pisać, tylko skorzystać z ostatniego dnia w roku, żeby go domknąć. pomimo nalegań, nie będzie tu pełnej relacji ze świąt, bo któż wtedy robi zdjęcia? my nie. pierogów zresztą też nie, te zrobiła Babcia. a my zatem co? obijaliśmy się czas cały?? no, coś w tym może jest...
nie pisaliśmy na bieżąco, bo choróbska nas dopadały różnorakie, o czym będzie na końcu tego przeglądowego wpisu.
a na początku - zdjęcie Kubusia w wersji podróżnej. tak się cieszył, wyjeżdżając na święta do Dziadków:
tak wyglądały Kubusia przygotowania do wigilii:
tak się prezentował pod choinką z Dziadkami:
a tak z Tatą. jeśli ktoś próbował jeszcze mamę pocieszać, że Kubuś jest w czymś do niej podobny, to teraz chyba się podda:

niezłe, co?
tak wyglądało spotkanie Kubusia z jeszcze mniejszym Mikołajem, niż ten widziany ostatnio. w pierwszej chwili nie mógł uwierzyć, że naprawdę jeszcze mniejszy istnieje:
ale już po chwili bardzo chciał się z nim zaprzyjaźnić:
zaprzyjaźnić chciał się też z pewnym prezentem, ale uświadomiono go, że to akurat nie jego... cóż, następnym razem Kubuś napisze dokładniejszy list do świętego...
tu Kubuś pozuje pierwszy raz w nowym sweterku
a tu zjada już swój prezent. bardzo mu pasował!
tu wujek postanowił nauczyć go jazdy konnej (??):
no i wreszcie... urodziny mamy!
i tyle relacji ze świąt. jednak wyszło sporo!
a po powrocie... och, po powrocie Kubuś przeżywał słodkie chwile w otoczeniu... zresztą sami zobaczcie!

no, działo się, jednym słowem!
nie wiem, co po tym dniu Kubusiowi po głowie chodziło, ale chodziło mu intensywnie, zwłaszcza nocą, a efekt tego jest następujący:
na szczęście ten wygląd nie przeszkadza we współpracy z Tatą
takim spojrzeniem Kubuś obdarza Tatę co i raz...
tu panowie razem w działaniach kuchennych:
mycie marchewki może być przygodą...
a tu miało być zdjęcie mamy oka zaatakowanego przez bakterie (które teraz zresztą atakują oko Kubusia :-(( ), ale zostało uznane za zbyt drastyczne. w zamian więc informacja o nowym dokonaniu Kubusia: od trzech dni przekręca się z pleców na brzuszek!! czyn jest opanowany, powtarzalny i cieszy oko mamy!
patrząc na to, życzymy w Nowym Roku równie harmonijnego i dynamicznego rozwoju! wszelkiej pomyślności!
nie pisaliśmy na bieżąco, bo choróbska nas dopadały różnorakie, o czym będzie na końcu tego przeglądowego wpisu.
a na początku - zdjęcie Kubusia w wersji podróżnej. tak się cieszył, wyjeżdżając na święta do Dziadków:
tak wyglądało spotkanie Kubusia z jeszcze mniejszym Mikołajem, niż ten widziany ostatnio. w pierwszej chwili nie mógł uwierzyć, że naprawdę jeszcze mniejszy istnieje:
a po powrocie... och, po powrocie Kubuś przeżywał słodkie chwile w otoczeniu... zresztą sami zobaczcie!
nie wiem, co po tym dniu Kubusiowi po głowie chodziło, ale chodziło mu intensywnie, zwłaszcza nocą, a efekt tego jest następujący:
tu panowie razem w działaniach kuchennych:
a tu miało być zdjęcie mamy oka zaatakowanego przez bakterie (które teraz zresztą atakują oko Kubusia :-(( ), ale zostało uznane za zbyt drastyczne. w zamian więc informacja o nowym dokonaniu Kubusia: od trzech dni przekręca się z pleców na brzuszek!! czyn jest opanowany, powtarzalny i cieszy oko mamy!
patrząc na to, życzymy w Nowym Roku równie harmonijnego i dynamicznego rozwoju! wszelkiej pomyślności!
Subskrybuj:
Posty (Atom)