piątek, 13 lipca 2012

Zoo

znowu byliśmy w zoo.
w zoo, jak to w zoo, najfajniejsze są samochody i plac zabaw. wiadomo!
a! przepraszam! i lody oczywiście. zawsze.

na jednym zdjęciu widać, że byliśmy tam w większym gronie, ale nie mam zdjęć grona. zdjęcia takowe znajdziecie na właściwym blogu :-)

środa, 11 lipca 2012

Wyczyny

chłopakom spodobała się twórczość i niespodziewanie w kuchni znalazłam...
była to sprawka jednego takiego w czerwonej koszulce...
bawili się nieźle!
ja postanowiłam zabawić ich jeszcze bardziej i postawiłam przed nimi wyzwania:
 podobało im się, świetnie dawali sobie radę, dlatego poszliśmy o krok dalej:
Kuba nawet o kilka kroków, bo chwilę później po raz pierwszy wszedł na górę.
a potem...
ta chwila przejdzie do historii! Kuba ograł mnie w warcaby! tak na serio.
ok, nie jestem jakimś super mózgowcem, ale potrafię całkiem logicznie myśleć (jak się uprę). a on mnie ograł. po prostu.

wtorek, 10 lipca 2012

Jagodowo kolorowo

złamałam się i po pierogach pozwoliłam im malować
 no nie, nie tak bezpośrednio po pierogach... po zjedzeniu pierogów

Przedurodzinowe przygotowania

chłopaki pracują nad stylem...

poniedziałek, 9 lipca 2012

1,5 roku

Franutek ma półtora roku.
jest cudny z każdej strony:
jak tylko doba się wydłuży, coś o nim napiszę.

niedziela, 8 lipca 2012

Dobry dzień

dzień zaczął się bardzo dobrze, bo o poranku było tylko 19 stopni. to lubię!
wsiedliśmy zatem na rowery, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza.
 u celu podróży okazało się, że Franek jest fanem nie tylko frytek, ale i frytek z keczupem
 a w drodze powrotnej...
wyglądał bosko!
 a po poobiedniej drzemce zaprosiliśmy gości na posiłek jedzony pałeczkami:
albo ręcami
 a lody były już jedzone łyżeczkami
 napisałam, że łyżeczkami, prawda?
 deser zaś na powrót pałeczkami:
 desery, właściwie...
a potem...
no, tego nie da się opisać słowami...
a większość zdjęć nie przeszła przez cenzurę :-)
 NAJLEPSI BRACIA NA ŚWIECIE:
tak, to był dobry dzień