niedziela, 15 listopada 2009

Sesja "Obsesja"

w szkole rodzenia uczono mnie, że nie ma sensu ważyć dziecka przed jedzeniem, po jedzeniu, przed kupą, po kupie...
jednak Kuba inne na ten temat zdanie. uważa ostatnio, że ważyć należy się... właściwie ciągle.
w ubraniu na stojąco:
w ubraniu, kucając:
w pieluszce:
z radością (nie zdążyłam z migawką):
a potem było też dużo bez pieluszki :-)
a to wszystko oczywiście przed kąpielą

Prace polowe

jak tylko wyszło słońce, Kuba zaczął wyrywać się do prac polowych:
(uwielbiam, jak dzieci TAK przykucają!)czasem zaangażowanie przerastało możliwości motoryczne...
a w tle...

piątek, 13 listopada 2009

Jak dorosnę...

albo jak tylko podrosnę. to będę pisał. aż strach pomyśleć co! tzn. do tej pory to nie był strach, tylko nadzieje, ale po przeczytaniu lektury pióra kuzynki Niny trochę strach... (opieka społeczna czyha...)

Chlebem i... tańcem

unikatowe zdjęcie: Kubuś śpiący. nie narzekajcie na jakość zdjęcia. wszak to noc!
a tu tradycyjne przeszukanie szafek prababci:
tak, ten chleb naprawdę był zakładany na głowę...
i radosne a-kuku!
a skąd taniec? otóż Kuba zaczął dziś ni stąd ni zowąd tańczyć. bez muzyki, bez pretekstu. ot tak. ale było za mało światła na filmowanie.

czwartek, 12 listopada 2009

I znów na wsi

obiecałam, że następnym razem zrobię na wsi zdjęcia. więc tym razem może nie rano, może nie z Dziadkiem, ale na pewno atrakcyjnie (zwłaszcza dla mieszczuchów!):
a potem... oczywiście przewalanki z Dziadkiem:
po takim wysiłku trzeba się posilić:
a tu już wychowanie niestereotypowe, równouprawnieniowe:
Dziadek - wychowywany bardzo stereotypowo - pozazdrościł i w końcu dołączył :-)

ps. i dementuję plotkę, którą sama rozpowszechniałam, jakoby Kubie rosły piątki... jest na etapie drugich czwórek i dawno się tak nie ślinił. palce stale w buzi...

Spotkanie ze starymi (!) przyjaciółmi

Kubuś (a ja z nim) miał ostatnio przyjemność spotkać się ze swoimi dobrymi znajomymi. w Edukado byliśmy pierwsi, więc Kubuś dwoił się i troił w oczekiwaniu na wytęsknione towarzystwo:
no i wreszcie przyszli!!
mnie osobiście najbardziej spodobały się poważne kobiet rozmowy:

niedziela, 8 listopada 2009

Streszczenie tygodnia

trochę zamilkłam z powodu łącza parapetowego, tzn. odłączonego znów internetu.
postaram się jednak krótko streścić, co się działo z Kubusiem przez ten czas.
otóż miniony tydzień upłynął (!) nam pod znakiem OBCHODÓW (B=D). co oznacza, że Kubusiowi rosną dolne piątki. co zdecydowało też o tym, że Kubuś nie był przez tydzień w przedszkolu. co z kolei zdeterminowało stan psychiczny mamy, ale o tym lepiej nie pisać...
zdjęć najczęstszej w tym tygodniu aktywności Kubusia na szczęście nie posiadam, ale ponieważ humor mu dopisywał, mam inne zdjęcia:
wyciągnięty z poddasza wózek okazał się wspaniałym wyzwaniem dla osłabionego (brakiem przedszkolnych wyzwań) organizmu:
Kubuś został pozbawiony nóg, za to zyskał dodatkową parę rąk:
na pomoc została wezwana Babcia:
Miś przechodził intensywne lekcje obchodowe:
Kubuś czasem jednak padał, wyczerpany:
a czasem walczył z oporną materią:
na przekór wszystkiemu, staraliśmy się prowadzić normalne życie...
a! Kubuś opanował w końcu trudną sztukę używania łyżeczki we właściwy sposób!
w nadziei, że opieka społeczna nie czyta tego bloga przyznam, że odniósł też pierwsze obrażenia w postaci ran ciętych:no i kontynuował przysiadalność tu i tam:
to ostatnie "tam" to już dziś, w Czułym Barbarzyńcy, tuż po seansie kinowym.
ale szkoda, że nie mamy zdjęć z wczoraj. byliśmy bowiem w gościnie u: dwojga dużych ludzi, trojga mniejszych, czterech kotów, dwóch psów, dwóch rybek i... jaszczura! zdjęcia z tym ostatnim gdzieś mamy i jak Tata dośle z telefonu, to się pojawią.