wtorek, 20 lipca 2010

Przygotowanie do urodzin ;-)

to był bogaty w emocje dzień.
BARDZO bogaty ;-)
i bardzo przyjemny. a właściwie BARDZO przyjemny.
i pod pewnymi względami przełomowy :-)

ale po kolei:
zaczęło się od wizyty u...u lekarza! nie widać tego, prawda? bo to i gabinet odpowiednio wyposażony i lekarz przyjemny... choć dał skierowanie na nieprzyjemne badanie, wiążące się z wkłuciem. ponoć dzięki temu dowiemy się czegoś na temat potencjalnego uczulenia na mleko (ciągle wyeliminowane) i gluten (to chyba nietolerancja, sama nie wiem).
Kubuś trochę popłakał, żeby to odbębnić, ale potem szybko było ok.

a potem...
pierwsze prawdziwe postrzyżyny!!!
długie, prawda? tzn. długie były...
serce bolało, ale rozsądek zwyciężył - zapowiadana druga fala upałów + długie włosy + aktywność = nic przyjemnego...
zadbałam więc o miłe okoliczności przyrody, żeby było (mi) łatwiej i jakoś poszło
tyle zostało...
dla mnie Kuba z małego dziecka (dzidziusia) stał się chłopczykiem:
po namyśle poprosiłam nawet o poprawkę, bo wydawało mi się za długo :-)
a potem Kuba udał się z Tatą na degustację kawy
przy okazji wykorzystał od razu swój (nowy) urok, żeby uwieść panią baristkę (?)
z powodzeniem!

potem droga na plac zabaw
prezentacja fryzurytak wygląda z przodu
i zaspokajanie Tatowych ambicji:
a mnie najbardziej podobało się to:troskliwi tatusiowie w akcji :-)

potem chłopaki udali się na pierogi, a mama w swoich Bardzo Ważnych Sprawach, zaś wieczór był jeszcze przyjemniejszy, acz już nieudokumentowany.

życzę sobie więcej takich dni!

poniedziałek, 19 lipca 2010

Manifestacja (poglądów)

Kuba zaangażował się społecznie. no, nie miał wyjścia :-)
zanim jednak do manifestacji (zaangażowania) doszło, musiał chwilę cierpliwie poczekać. dłuższą chwilęna szczęście w okolicy, w której oczekiwał, był klimatyzowany hotel. to pozwoliło na chwilę wytchnienia wobec obezwładniającego upału. no i na obcowanie ze sztuką
znudzony oczekiwaniem Kuba postanowił już wziąć udział w jakiejś konferencji
a w końcu pozwolił wywieźć się na wózku
a w końcu...
tak, to w naszej stolicy odbyła się ta parada!
pod tym hasłem i my się podpisujemy:
a pod tym jeszcze bardziej zdecydowanie: było kolorowo:
i wesoło:
różnorodnie: i bezpiecznie:
to najbardziej zdrożny obrazek, jaki udało nam się zaobserwować :-)
a to najbardziej roznegliżowana postać, jaką udało nam się zaobserwować. raczej nie reprezentowała mniejszości seksualnych. na pewno wpadła w oko Kubie:a to idol mamy :-)
Kuba - choć wykończony upałem - był zaciekawiony
i potwornie głodny

Sielsko wiejsko

w taką pogodę na wsi jest naprawdę mnóstwo atrakcji! Kubuś je wszystkie uwielbia.
nie wszystkie są uwiecznione na zdjęciach, ale część owszem:

a mnie się najbardziej podobała zabawa w szalonego pszczelarza :-)

poniedziałek, 12 lipca 2010

Upalnie

upalny poniedziałek spędziliśmy w domu.
na szczęście w zawalonym zabawkami domu kubie nie nudzi się ani trochę.
poza wszelkimi pojazdami na czasie są wieże:których zburzenie jest satysfakcjonujące, ale niezamierzone przewrócenie szalenie frustrujące:
prezent na pierwsze urodziny przydaje się jak znalazł!
a na drugie wybór aż nadto wielki!

Jeśli to niedziela, to marsz na trawę!

ale zanim doszliśmy na trawę, zahaczyliśmy oczywiście o plac zabaw, nagrzany jeszcze nie do maksimum, ale i tak uniemożliwiający zjazdy na zjeżdżalnino i już sam marsz:
który Kuba tradycyjnie rozpoczął od...
a po przebudzeniu
za tydzień ostatni marsz.
nadal zachęcamy!

a za piękne zdjęcia dziękujemy Marcie Zabłockiej!