niedziela, 22 kwietnia 2012

Gdy brak deszczu, dzieci się nudzą...

tak, tak, u nas jest zupełnie odwrotnie niż w znanej piosence... :-((
kiedy zobaczyłam Kubę dziś z rana po wczorajszym spacerze (podczas którego ja zużyłam 3 opakowania chusteczek), postanowiłam, że od tej pory wychodzimy tylko w/po deszczu.
czekaliśmy więc na deszcz. i czekaliśmy. i czekaliśmy. i...
a dzieci się nudziły, oj, nudziły...
apogeum nastąpiło już podczas deszczu. niestety był to deszcz z burzą, uniemożliwiającą nam wyjście na dwór. dałam więc dzieciom kartkę do malowania z zamysłem... i tu właśnie zadzwonił telefon. telefon był miły i oczekiwany, więc odebrałam. a w tym czasie...

tego było dla mnie troszkę za wiele na ten dzień i dzieci usłyszały nie to, co powinny :-((

dopiero po chwili, gdy burza przeszła, mogliśmy się wspólnie delektować
wiosną

cieszyć się życiem i uprawiać aktywność fizyczną

dlatego chciałabym z Wami pójść na układ: dla Was gorący majowy weekend, dla nas przelotne deszcze do tego czasu - wchodzicie??

środa, 18 kwietnia 2012

Pierwsza przejażdżka rowerowa

dla niektórych oczywiście pierwsza. większość ekipy już kiedyś na rowerze była...
ale na początek - park maszyn:
tak jechaliśmy:
no, niedługo jechaliśmy. przebieg nie był imponujący...
ale nic w tym dziwnego, skoro nie pozwoliliśmy zawodnikowi przyjrzeć się na początku wadom i zaletom nowego środka transportu...
oględziny wypadły pozytywnie
ale i tak lepiej było na drzewie...
i ładniej chyba...

niedziela, 15 kwietnia 2012

Z ostatnich wiosennych dni

przy okazji chorowania bywaliśmy ostatnio tu i ówdzie, więc należy Wam się kilka zdjęć, a nam wspomnień do wizualnego archiwum...

pyłki sprawiają, że tęsknimy za zimą...
dobra, to taki żart, jakbyście się nie zorientowali...
niektórzy przecież nie mają alergii:
a ci, co mają, jakoś sobie radzą przy wsparciu współczesnej medycyny...
 
i wykonują dobre uczynki:
takie jak uratowanie żuczka i zbudowanie dla niego mobilnego domku. 
nie wspominajmy tu jednak o dalszych losach żuczka...

przenieśmy się lepiej na plac zabaw
wybraliśmy się tam z przyjaciółmi:
pogoda była senna, przedburzowa
a nawierzchnia przyjemnie miękka...
(starsi jednak przebywali na innym poziomie)
co jeszcze? sala zabaw:
 
tam też wybraliśmy się z przyjaciółmi:
i - aby regułom klasycznym stało się zadość - klamrą zamknę ten wpis. na koniec wizyta u przyjaciół:
ja wciąż nie mam pewności, czy właścicielka lokum aby na pewno chce się z nami przyjaźnić, ale...

a czemu tak rzadko się tu pojawiamy?
ano zarobieni jesteśmy! telefony się urywają!
odbieramy po prostu w biegu
a jak trzeba się zająć jakąś papierkową robotą, to też tylko z telefonem przy uchu... taki czas...