czwartek, 22 stycznia 2009

...a do tego farciarz!

bo jak inaczej nazwać faceta, który poza najlepszą Babcią ma jeszcze najfajniejszego Dziadka??
Kubuś praktykuje z Dziadkiem różne aktywności - tu na przykład Dziadek dołączył do leżącego Kubusia, stwierdzając, że teraz to są dwa delfinki... no, sami oceńcie :-) :-)
tu delfinki zmieniły się chyba w jakieś torbacze, czy raczej brzuchacze:
i popołudniowa gimnastyka Dziadka:
aktywności bywają też outdoorowe:
sami zobaczcie, jak Kubuś wydoroślał przy Dziadku:
Dziadzia, wszystkiego najlepszego!

środa, 21 stycznia 2009

Szczęściarz...

no bo jak inaczej nazwać faceta, któremu trafiła się najlepsza Babcia pod słońcem?? nie dość, że opiekuje się Kubusiem, kiedy ten ją odwiedza, to jeszcze w momentach krytycznych (jak ten dzisiejszy - choroba obojga rodziców :-( ) wsiada w pociąg i mknie, żeby zabezpieczyć Kubusia przed okrutnym wirusem!
100 lat, Babciu!!!

poniżej parę aktywności Kubusia z Babcią;
tu, na przykład, Kubuś uznał, że Babcia ma bardzo ładną apaszkę i niepotrzebnie chowa ją pod swetrem. postanowił ją wyeksponować:
ze zdumieniem patrzy, że Babcia naprawdę chciała ją schować...
o, proszę, jaka piękna!
Babcia padła, porażona efektem...
a tu zabawa krową
zabawa rozwojowa
i książeczka

wpis dziś króciutki, bo mama naprawdę źle się czuje :-( :-(

piątek, 16 stycznia 2009

Raczkiem

Kubuś pokonuje coraz większe odległości i nie mamy tu na myśli sytuacji gdy "gablota mota na opony wstęgę szos", ale te bardziej przyziemne wyprawy - na własnych nogach i rękach.
oto fotostory i zmiany położenia Kubusia rejestrowane z minuty na minutę:
tak było wczoraj- dominowała podróż wkoło. dzisiaj jest dużo śmieszniej, bo Kubuś co i raz wchodzi pod stół i tam leży. obiecuję podjąć próby rejestracji tego zjawiska. wygląda uroczo.

a jeśli chodzi o wieści z frontu żywieniowego:
dziś Kubuś zjadł troszkę sinlaca, bez większych oporów oraz wypił z łyżeczki rozpuszczony probiotyk. generalnie używanie łyżeczki idzie mu bardzo dobrze. szczególnie wtedy, gdy patrzy na Tatę, również jedzącego coś łyżką (a najlepiej głośno przy tym siorbiącego :-) )
będziemy donosić dalej

czwartek, 15 stycznia 2009

Łyżeczka

obiecane zdjęcia z łyżeczką:

dziś Kubuś jadł tą łyżeczką zalecony przez pana doktora sinlac. trudno powiedzieć, że się objadał lub że pałaszował z apetytem... jak mama powąchała ten wytwór, to wcale się nie dziwi...
o przygodach z jedzeniem będziemy donosić na bieżąco.

Idol

trzeba sobie powiedzieć uczciwie, że Kubuś znacznie więcej czasu spędza z mamą niż z Tatą. jednak równie uczciwie trzeba powiedzieć, że nie ma dla niego większego idola niż Tata. sami popatrzcie:
to nie jest przypadkowo uchwycone ujęcie. oni tak TKWIĄ. no, szczególnie Kubuś tkwi...a tu? zobaczcie, jak ładnie razem wyglądają.
mam tylko nadzieję, że Kubuś będzie miał w wyglądzie też coś z mamy...

środa, 14 stycznia 2009

Pierwszy

Kubuś zapowiada się na wielkiego żarłoka… do tej ćwiczył na różnych niejadalnych przedmiotach, ale ostatnio...nie, spokojnie, rzodkiewka nie była jego pierwszym stałym posiłkiem!
dostał dziś kaszę. jak to wyglądało? oto fotorelacja:
bardzo dobry nastrój, oczekiwanie nowości:otwieramy szeroko buzię...
szerzej...
i…to była pierwsza łyżeczka. a potem przeżuwanie:
przerażenie w oczach - czyżby nadciągała następna??
mamo, nie! proszę!
MAMO!!
i ostateczne zamknięcie ust...

nieco później kaszka zyskała dodatek mleka i stała się bardziej spożywcza, ale najbardziej Kubuś polubił łyżeczkę, do czego wrócimy w kolejnych wpisach

wtorek, 13 stycznia 2009

Rodzinnie

no tak, właściwie nie wiem, co się stało. jakoś mi nie po drodze do komputera. Kubuś rozwija się jak szalony i szkoda każdej chwili... a przecież jest się odpowiedzialnym za to, co się oswoi, jak mawiał pewien lis. więc odpowiedzialnie wracamy i to w pełnym składzie, żebyście byli pewni, że u nas wszystko w porządku.
śmiechy z Tatą:
śmiechy z mamą:
całusy od Kubusia (należy zwrócić uwagę na pewny uchwyt prawą dłonią):
odpoczynek przed bojem:
codzienna bójka:
(tym razem zwróćcie uwagę na uchwyt lewą dłonią i na rozwarcie paszczy gotowej do ukąszenia):
chwyt nokautujący:
po bitwiew wielkiej pzyjaźni
a to o poranku
to ostatnie to jakieś prehistoryczne zdjęcie. teraz nie ma takich poranków. tak wyglądają przedświty. noce zresztą też. Kubuś od kilku dni budzi się co 1,5 godz. z niewiadomych powodów. sprawdza się karmienie, bo wtedy Kubuś zasypia. niewychowawcze? wbrew zaleceniom? może, ale to nie pierwszy Kubusiowy niestandardowy wyczyn. widocznie tak ma. pobudka ok. kwadrans po 6ej. uznałam, że walka z tym nie ma sensu, widocznie stoi za tym jakaś nieznana mi Kubusiowa potrzeba. przynajmniej nie towarzyszy temu emocjonalna ani fizyczna szarpanina. o zmianach w tym zakresie będziemy donosić. obecuję, że częściej niż ostatnio...

ps. w ciągu minionych dni Kubuś spotkał się z aż dwoma Guciami! oraz z jedną Emilką i jedną Helenką! tylko kto w to uwierzy, skoro mama nie skorzystała z aparatu? troje maluchów naraz to dla mamy wystaczająco dużo bodźców, na aparat nie starczyło energii. na szczęście mama Gucia i Helenki przytomnie "cyknęła fotkę", więc jak kto ciekaw, zapraszamy tu.

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Przeprosiny

BARDZO przepraszam wszystkich stałych bywalców, że nic nie piszę. jakoś zapomniałam o blogu w nowym roku. Kubuś tak się zmienia, że coraz bardziej pochłania mnie przyglądanie się mu, zamiast fotografowania i opisywania...
ale obiecuję zmianę!