wtorek, 21 lipca 2009

Urodziny... Babci!

dzisiaj okrągłe urodziny Babci. z całego serca życzymy Jej wszystkiego najlepszego!

bardzo cieszy nas to, że urodziny dziś, a my już możemy zamieścić zdjęcia z imprezy urodzinowej:-)
oto Jubilatka:
a to Jubilatka we wspaniałym towarzystwie:
tu już wspaniałe towarzystwo bez Jubilatki :-)podczas imprezy na wsi Kuba miewał się naprawdę dobrze! bo:
nosił go Dziadekskakał na batucie(co bardzo mu się podobało)opiekowali się nim kuzyni:wchodził wysoko na drabinę:nurzał się w zieloności:miał do wyłącznej dyspozycji cały dom:no i mógł przymierzyć prawdziwy kask motocyklowy!sami przyznacie, że to atrakcji co niemiara!



dobrze, zanim Kubuś skończy rok, przyznam Wam się do czegoś...
te jego piękne loki...
to nie jest dzieło natury...
po prostu Kubuś... zafascynowany Babcią...
no, sami zobaczcie:....


ps. za udostępnienie zdjęć dziękuję mojemu ciotecznemu bratu, Damianowi

czwartek, 16 lipca 2009

Za tydzień

to już za tydzień - rocznica godziny N.
bardzo mnie to cieszy, zamierzamy świętować 1.5 tygodnia :-)

ostatni miesiąc był bardzo intensywny, jeśli chodzi o zmiany w rozwoju Kubusia. niezwykły postęp w komunikowaniu się ("to to?" "to!") oraz znacznie lepsza sprawność ruchowa (to widzieliście).
ogromną przyjemność sprawia mi przyglądanie się mu w tym właśnie okresie jego życia. jest szalenie zabawny. nawet jak marudzi, to już nie płacze/krzyczy jak kiedyś, tylko lamentuje, skarży się. nie da się tego, niestety, opisać, ale brzmi to prześmiesznie (zupełnie jakby obrzucał mnie inwektywami, co śmieszne jest jedynie w wydaniu rocznego dziecka). jak w nocy woła, że chce jeść, to też już nie płacze, tylko przemawia w swoim narzeczu :-)
jego naśladownictwo, owszem, bywa męczące, ale za to jakie śmieszne! zakładanie czapek - sobie, mamie, tacie, zdejmowanie i zakładanie okularów, podlewanie kwiatków, o rozmowach przez telefon nawet nie wspominając! tak, rozmowy przez telefon są najlepsze! jeśli Kuba przez dłuższy czas bawi się sam, jest duże prawdopodobieństwo, że właśnie rozmawia przez telefon (albo przez pilota...).
a zabawa w "do środka / na zewnątrz"? to dopiero jest wciągające! no i otwieranie pudełek zębami, jeśli rączkami się nie da. dawanie i odbieranie przedmiotów, karmienie mamy chrupkami... no, z tym chłopakiem można już wiele!

acha, dla mnie najwspanialsze są dwie rzeczy:
to, że Kuba nauczył się schodzić ze schodów i zawsze przed schodami odkręca się o 180 stopni, żeby zejść bezpiecznie (to mnie zachwyca! ja bym tak nie umiała!) oraz zabawa w denerwowanie mamy. ma ona trzy nieco odmienne warianty, z których podstawowy to: Kuba zamknięty w łóżeczku turystycznym, pełniącym funkcję kojca wyrzuca stamtąd (prześmiesznym ruchem!) swój ręcznik, a ja na niego krzyczę, że nie wolno, wkładam go tam z powrotem i odwracam się do swoich spraw, ostrzegając, że ma tego nie robić. oczywiście Kuba swoje - z szelmowskim uśmiechem. a jak się do niego zbliżam z gromami w oczach, to się zaśmiewa :-) uwielbiam to!
uwielbiam też jego kontakt z komputerem przy Tacie: wie, że przy Tacie nie wolno (co innego z mamą...), więc tylko przesuwa paluszkiem ponad klawiaturą, a kiedy niebezpiecznie zbliża się do klawiszy i słyszy Taty "nie wolno", spogląda z niewinną miną "ja tak tylko sobie oglądam".
no jest prześmieszny i tyle!

a sprawność fizyczna? zasuwa szybciutko, jeśli ma się czego trzymać i coraz dłużej sam stoi. dwa razy podjął też próbę uczynienia samodzielnego kroku, ale na jednym kroku się skończyło. siły w rękach ma co niemiara! jestem zadziwiona tym, ile potrafi podnieść jedną ręką (kilo kaszy w niewygodnej pozycji, 1,5 litra wody mineralnej). po schodach zasuwa z zaskakującą szybkością... miło popatrzeć!

no i całusy... słodkie...

Koła i elipsy

Kubuś ma słabość do zakładania sobie na głowę różnych rzeczy.
kto wie - może kiedyś zostanie królem??
a jak już za duże, żeby na głowę założyć, to przynajmniej do tego wchodzi (tu akurat nie zdążyłam uchwycić)

W duecie

w życiu dorastającego chłopca szczególną rolę pełni Tata.
można z nim robić różne rzeczy.
np. poznawać nowe pojazdy:
kosić trawę:
lub zasłużenie odpoczywać po intensywnej pracy...

poniedziałek, 13 lipca 2009

Nie rozmawiać z kierowcą...

dodatkowy komentarz byłby zbędny...

niedziela, 12 lipca 2009

Kubuś zachwyca mnie tempem swojego rozwoju. już tak szybko chodzi, tak dużo rozumie, tyle jest w stanie przekazać... zachwyca mnie to, że wszystko go interesuje, że w kuchni bez przerwy pokazuje coś paluszkiem i chce to dokładnie zbadać, że jest otwarty na nowe smaki, że chce wszystkiego spróbować...
owszem, bywa to męczące, ale jak tylko Kuba jest chory, natychmiast zaczynam tęsknić za tą jego energią.
ostatnio pędzi po wielu schodach na samą górę, żeby coś napisać:
to Tosia odkryła dla niego ten sprzęt ;-)

W Fundacji z Tosią

ponownie odwiedziliśmy Fundację 100 Pociech, mając nadzieję, że Kubuś nie przywlecze stamtąd żadnego wirusa.
znowu bardzo spodobało nam się to nader przyjazne miejsce:
teraz Tosia jest już u siebie w Holandii, a nam tu troszkę bez niej smutno, ale cieszymy się, że jest w swoim domu i ze swoim Tatą.

Nowy pojazd

prawdę powiedziawszy pojazd nowy może nie jest ale jego nowe przeznaczenie - zdecydowanie tak!

wtorek, 7 lipca 2009

Ucho

Kubuś czwarty dzień z zapaleniem ucha. wiadomy to znak, że idą nowe zęby. niebawem zobaczymy zatem dolne dwójki. nie obyło się przy tym, niestety, bez antybiotyku :-(
teraz już Kubuś jest pogodny, wesoły i zaczyna dobrze spać. najgorsze zdecydowanie za nami.

co więcej! dziś sukcesy! nie wiem do końca, czyje, ale niewątpliwie był to MÓJ pierwszy raz. uśpiłam Kubusia w łóżeczku. po raz pierwszy w życiu. jego i moim. i nadal śpi. nie muszę chyba wyjaśniać, czemu to zrobiłam... połączenie jego wagi z moim szwankującym kręgosłupem wymusza takie rozwiązania. jeśli dodać do tego niebywałą umiejętność Kubusia do wicia się, połączonego z kopaniem, szczypaniem, wspinaniem się po osobie, która go trzyma na rękach i Bóg wie, czym jeszcze, to dziwi, że w ogóle udawało mi się go na rękach utrzymać. nie wierzę, że już tak zostanie, zwł. że po prostu lubię go usypiać na rękach, ale dobrze wiedzieć, że tak się da. stosunkowo krótki protest też mnie ucieszył - nie przypuszczałam, że tak od razu się uda (spróbowałam dziś pierwszy raz!).

jeśli zaś chodzi o sukcesy rozwojowe, to Kubuś coraz dłużej stoi bez podparcia. trudno uwierzyć, że nie trzymają go jakieś niewidoczne niebiańskie nitki, bo stanie na tych zaokrąglonych z każdej strony stópkach wydaje się niemożliwe...
bardzo sprawnie i odważnie też przechodzi Kubuś od jednego przedmiotu do drugiego, puszczając się tu i łapiąc tam, ale sam nie zrobił jeszcze ani jednego kroku. przynajmniej z tego, co udało mi się przyuważyć. TEN jeszcze przed nim.

a przed Wami jeszcze słowo na temat tego, jak spędzamy Kubusiem krytyczny czas. krytyczny czas to jest czas po 18ej, przed 18:30. mama wtedy już pada na nos, Kubuś zaczyna się nudzić, a do kąpieli jeszcze daleko. wybieramy się wtedy na długą przejażdżkę po garażu. Kubuś prowadzi. bardzo profesjonalnie naśladuje silnik! a mnie cieszy, że jest taki społecznie zaangażowany - co chwilę miga nadjeżdżającym z przeciwka kierowcom światłami na znak, że za krzakami czai się policja z suszarką. ja nawet nie wiedziałam, że u nas w garażu taki ruch...

Znowu z Tosią czyli mężczyzna pracujący

znów odwiedziła nas Tosia. tfu! co ja mówię?? księżna Tosia. wizyta była baaardzo miła, acz nieco wyczerpująca...
no, zobaczcie sami!

księżna życzy sobie ochłody?
proszę bardzo!
gdzie podstawić karocę?
już lecę!
pomóc wsiąść do karocy?
ależ proszę!
księżna życzy sobie pobujać się?
ależ proszę!
księżna z Szanowną Matką ma ochotę poleniuchować?
czemużby nie?!
zechciałyby Panie może zażyć nieco rozrywki pseudointelektualnej?
zapraszam do domowego kina!uff!!!...

a w nielicznych wolnych chwilach Kuba musiał:
- pozamiatać:
- wyczyścić psa:
- wyjść z tymże psem na spacer:
- pomóc Cioci się spakować:
- poodkurzać:
uff!!!...

cały dzień przeklinał równouprawnienie...
i dziękował Bogu, że mama jest na miejscu i zawsze go wspiera - nie tylko dobrym słowem, ale i posiłkiem...

Z Babcią (?) i z Tatą

może Wy mi wyjaśnicie, o co tym dwojgu chodzi, że tak się ciągle ukrywają?
chyba mają jakieś wspólne ciemne sprawki...
co innego z Tatą!
tu akurat w półmroku zachodzącego słońca:
a tutaj wieczorny trening:
Kubusiowe zainteresowanie kosmonautami przeniosło się bowiem na zainteresowanie kosmosem i Kubuś postanowił, że w przyszłości będzie spacerował po księżycu. teraz ćwiczy...

Całkiem nowe hobby

jakiś czas temu Kuba podjął nową aktywność:
a dziś zyskał nowe gustowne nakrycie głowy, w sam raz pasujące do nowego hobby:
całkiem mu się spodobało :-))