niedziela, 26 lipca 2009

To już jest koniec!

smutno się zrobiło dziś wieczorem, kiedy dotarło do mnie, że to już koniec maratonu urodzinowego Kubusia. teraz zacznie się zwykła proza życia dziecka (no bo już nie niemowlaka!).
na szczęście dziś jeszcze świętowaliśmy i to we wspaniałym gronie rodziny Gałązków (nie robię linka, bo chyba już wszyscy znają...)tu wszyscy patrzą na (He)Lenę, która uciekła z kadruza to tu w kadrze zdecydowanie się znajduje i zbliżenie pokazuje jej wspaniałe chwytne stopyjestem nimi zafascynowana!a to dowód na to, że mamy potrafią wiele dla swoich dziecii tylko chłopcy normalnie - zajęli się zwykłymi chłopięcymi zabawamibyło baaardzo miło.
i smakowicie.

sobota, 25 lipca 2009

Drugie urodziny

bez obaw! to nie Kubusiowe! przecież bym Was uprzedziła! to zaprzyjaźniona Olga obchodził dziś pierwsze urodziny! z tej okazji odbyła się bardzo miła impreza pod chmurką, na Kępie Potockiej. wrażeń nie brakowało!
tu jubilatka nie może się zdecydować, czy jeść, czy spać
tu się już zdecydowałatymczasem Kubuś chłonął wrażenia całym sobą
następne dwa zdjęcia powinny chyba być zatytułowane "kobiety górą"...

ale znalazła się też kobieta, która unosiła Kubusia na wyższy poziom - jego nowa miłość: piękna Monica
był tą znajomością naprawdę zachwycony!
Kubuś bawił się tak doskonale, że o mały włos, a mama przegapiłaby porę drzemki i zostalibyśmy tam aż do nocy! jednak udało się i Kubuś zasnął w samochodzie w 5 minut. to był dobry dzień.

piątek, 24 lipca 2009

Pierwsze urodziny

mój maleńki Kubuńcio urodził się rok temu. niedawno? cała wieczność? na pewno wniósł do mojego życia tyle bogactwa, że nie mogłam się tego spodziewać! nadal patrzę sobie na niego i fascynuje mnie to, że on JEST. to mi nie przeszło.
maleńki? ja wciąż nie mogę się nadziwić, że on taki gotowy wyszedł z brzucha. że nie musiał wskoczyć do brzuchowego inkubatora i tam się dorozwinąć. że można go było dotykać, kąpać, ubierać... żadnej fazy przejściowej, tylko ot tak fik! i już się pojawił. cały taki gotowy, tylko pomniejszony.


urodziny spędziliśmy w trójkę głównie w edukado i trochę w red onion. zapewniło to Kubusiowi wystarczający poziom rozrywki.
domki - wiadomo - są najlepsze! tu akurat w postaci statku, ale grunt, że ma drzwi i można wchodzić i wychodzić.
to też była świetna zabawka - można przy niej stać dłuuugo i ciągle jest coś nowego
o, miś! a misiowi - to oczywiste - daje się buzi!
(a tu akurat miś rzucił się na Kubusia. chyba też chciał mu dać buzi...)
a to już seria pojazdy.
ten akurat to nie wiem, co. albo tandem albo pociąg :-)
to był dobry dzień. Kubusiowi chyba się podobało.
zrobił kolejne kroki, tak żeby Tata mógł zobaczyć, a wieczorem... o, wieczorem to się rozbrykał na całego w kwestii chodzenia! bardzo mnie to wzruszyło, że właśnie w dzień urodzin postanowił tak się rozbrykać. wzruszenie wzruszenie, ale śmiechu było co niemiara, zwł. jak Kubuś sam sobie bił brawo. nie wiem, skad on to umie, nikt go nie uczył, a bije jak zawodowy klakier. i śmieje się przy tym wszystkimi zębami.
wkrótce jakiś film z chodzenia, na razie trudno go uchwycić, bo jestem za bardzo rozemocjonowana :-)

a na deser coś sentymentalnego:




tylko zyskał na urodzie, prawda?

środa, 22 lipca 2009

Urodziny po raz pierwszy

w niedzielę zaczęliśmy oficjalnie świętować urodziny Kubusia. zamierzamy kontynuować aż do kolejnej niedzieli...
tym razem było rodzinnie:

Urodziny po raz drugi

wczoraj na urodzinowe przyjęcie Kubusia przybyła jedna koleżanka i trzej koledzy.
zabawa była wspaniała!

Kubuś dokładnie zdawał sobie sprawę z tego, że to nie jest ot takie spotkanie i... zrobił pierwsze w swoim życiu trzy samodzielne kroki! oczywiście zagapił się, bo miał w ręku coś szalenie absorbującego (klips do papieru) i zupełnie zapomniał, że jeszcze samodzielnie nie chodzi :-) poszło mu tak sprawnie, że wiem, że już za chwileczkę, już za momencik...

Urodziny po raz trzeci

dziś odbyła się trzecia edycja imprezy urodzinowej Kubusia (świeczka trzyma się całkiem nieźle, prawda?)
tym razem gośćmi byli Piotruś z mamą i Tosia (zdecydowanie Z mamą...)
chłopcy bawili się razem
Piotrka nie ominęła fascynacja rakietą
ale i tak hitem było wożenie samochodzikiem. tfu! pociągiem (jak mogłam się tak pomylić!) Kubuś oczywiście w etatowej roli pchacza, czego zdjęcie nie uwzględnia

a wieczorem...
Kubuś powtórzył swój wczorajszy wyczyn i przeszedł kilka kroków. tym razem od krzesła prosto w ramiona mamy!
on zresztą chyba wie, że ma urodziny, bo to, co wyprawia... jest słodki jak nigdy! na dzień dobry całuje mamę i tatę, przytula się przez cały dzień, śmieje się obłędnie... ech... nic, tylko go kochać!

Jutro prawdziwe urodziny

jutro Kubusiowe urodziny. chcę się nimi porozkoszować, więc wpisu nie będzie. mam nadzieję, że spędzimy wspaniały dzień we trójkę, z Kubusiem w centrum. już jestem wzruszona...