zdjęcie nie jest może najlepszej jakości, ale na swoje wytłumaczenie mam to, że nie ja je robiłam :-) za to jestem nim zachwycona duuuużo bardziej niż swoimi...
nosek chyba po mamie :-)gratulacje przyjmę z radością!
pierwszy kontakt z morzem podczas tego wyjazdu
trzeba przyznać, że Kubuś oszalał na punkcie morza i piasku. a pogoda temu sprzyjała. tylko jeden wieczór mieliśmy przedburzowy
i to było chyba jeszcze piękniejsze
Kuba odkrył tego dnia olbrzymie... lodówki :-)
Kubuś szybko zmęczył się odpoczywaniem, więc przyodział się odpowiednio
i oznajmił, że idzie do pracy
no, Tata na szczęście ubiera się do pracy nieco inaczej...
jednak tendencja "na Tatę" często przeważała:
nad morzem wszystko było super:





i spało się też super
a mama? tak, mama też tam była:
atrakcją na koniec był spływ kajakiem:

było... interesująco :-)
a na koniec bonus:


chyba już wiem, jak mogłaby wyglądać siostra Kubusia :-))

świadkowie potwierdzą też, że jest niezmiernie gadatliwy. a przy tym rozbrajająco zabawny.
Kubusiowi obiecywałam krokodyla. miał. co prawda nie w takim zbliżeniu jak na zdjęciu, ale zobaczył, jak chodzi, jak leży i ogonem rusza
z niecierpliwością czekaliśmy na hipcia. no bo ten nowy jego dom...
były tylko ryby
i przedsmak tego, co Kubuś w zoo lubi najbardziej
a w zamian za podglądanie hipcia w wodzie było ujeżdżanie go na powierzchni
no i... długo oczekiwany moment... {werble}
tak, ten potwór przed Wami to prawdziwy rekin! choć nie wiem, czy udałoby mu się pożreć Kubusia...

pawiany są rozczulające!
w tym plac zabaw jak najbardziej!
być może trafi tu jeszcze parę zdjęć z zoo, jak dotrą do mnie z konkurencyjnego aparatu