pewnie, że różnie bywa. że ta sama zabawka jest pożądana w tym samym czasie przez dwie pary rąk i oczu. że Jeden wie, co będzie lepsze dla Drugiego. że Drugi koniecznie musi robić to, co Pierwszy. że Ten popchnie, Tamten się przewróci... bywa. incydenty.
coraz częściej chłopaki są razem. są, bawią się, wygłupiają, odkrywają.
tu z zamierzchłej przeszłości:
tu współcześnie:
i Kuba coraz częściej coraz bardziej opiekuńczy. pilnuje Francia na ulicy i w ogródku. karmi. przytula, kiedy ten płacze. ech... to są widoki! a słowa?
wczoraj, kiedy Franio swoim typowym nonszalanckim gestem wyrzucił po śniadaniu widelec, a zaraz po nim talerz:
Kuba: Brzydko zrobił?
Mama: Brzydko.
Kuba: A ja go kocham! I wcale nie myślę, że brzydko.
są takie chwile, dla których można przeżyć całe życie...
piątek, 22 czerwca 2012
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Słownik. Redukcja
czasem zastanawia mnie wpływ długości sprawowania bezpośredniej i wyłącznej opieki nad dzieckiem na zasób słownictwa matki... ale po chwili zastanowienia udzielam sobie krótkiej i wyczerpującej odpowiedzi... badania są tu zbędne.
najczęściej wypowiadane przeze mnie słowa:
mhm
nie wiem
nie
tak
(być) może
chyba tak
bo tak
tak się składa
temu (to akurat bardzo poetyckie, jako że się rymuje do "czemu"...)
...
z matematyką zresztą nie jest lepiej... wczoraj obliczyłam, że 16 dodać 11 razem daje 36...
ps. a to, co mnie fascynuje, to to, że za dziesięć, naście lat to się zmieni o 180 stopni i to ja będę słyszeć takie wypowiedzi... chętnie bym temu zapobiegła przez udzielanie wyczerpujących i złożonych odpowiedzi na pytania, ale NAPRAWDĘ mnie na to nie stać...
miejmy nadzieję, że z matematyki będą lepsi...
najczęściej wypowiadane przeze mnie słowa:
mhm
nie wiem
nie
tak
(być) może
chyba tak
bo tak
tak się składa
temu (to akurat bardzo poetyckie, jako że się rymuje do "czemu"...)
...
z matematyką zresztą nie jest lepiej... wczoraj obliczyłam, że 16 dodać 11 razem daje 36...
ps. a to, co mnie fascynuje, to to, że za dziesięć, naście lat to się zmieni o 180 stopni i to ja będę słyszeć takie wypowiedzi... chętnie bym temu zapobiegła przez udzielanie wyczerpujących i złożonych odpowiedzi na pytania, ale NAPRAWDĘ mnie na to nie stać...
miejmy nadzieję, że z matematyki będą lepsi...
piątek, 15 czerwca 2012
Załoga w helmetach
miało być motywowanie Aleksa do jazdy na hulajnodze i stadne szaleństwa na ulicy, skończyło się bijatyką :-)
tak więc zdjęcia bardziej indywidualne niż grupowe...
następnym razem będzie lepiej :-)
tak więc zdjęcia bardziej indywidualne niż grupowe...
następnym razem będzie lepiej :-)
czwartek, 14 czerwca 2012
Gdy nie ma Dziadków w dom(k)u...
taaak, zdecydowanie jesteśmy wtedy niegrzeczni! bo dopóki Babcia czuwa, to skarpetki, czyste rączki, suche buty... a jak tylko znika za rogiem...
to się mamie robi błotną kawkę!
którą się potem przelewa do basenu...
a następnego dnia..
tam, tam, na czubku jest Kuba. sam! o, Babciu!...
i zjeżdża też sam
a tu już obiad. kulturalnie.
to się mamie robi błotną kawkę!
którą się potem przelewa do basenu...
a następnego dnia..
tam, tam, na czubku jest Kuba. sam! o, Babciu!...
naprawdę ponad mamy glową
a tu Franio wbiega zupełnie bez zabezpieczeń - nawet marnej poręczy...i zjeżdża też sam
a tu już obiad. kulturalnie.
środa, 13 czerwca 2012
Powrót z wakacji
zależało mi na tym, żeby te moje cudne wakacje wykorzystać jak najlepiej i przedłużyć jak najbardziej.
oto ich naprawdę ostatni dzień:
wszystko się zupełnie pomieszało :-)
a ja? niektórzy uważają, że jestem wysoka... to złudzenie...
a skoro już przy złudzeniach i zaburzeniach percepcji jesteśmy - gdzieś tu poniżej znajduje się Kuba...
a tu? sami zobaczcie, co tu się znajduje:
ja na przykład znalazłam tam odkrycie, że akwarium może mnie tak bardzo zafascynować!!
a potem znalazłam się w krainie piratów...
a już na sam koniec znalazłam mnóstwo obowiązków domowych...
oto ich naprawdę ostatni dzień:
wszystko się zupełnie pomieszało :-)
ja i moje dzieci na wakacjach straciliśmy głowy...
a może nogi? sama już nie wiem, bo nagle głowy objawiły się w nadmiarze:a ja? niektórzy uważają, że jestem wysoka... to złudzenie...
a skoro już przy złudzeniach i zaburzeniach percepcji jesteśmy - gdzieś tu poniżej znajduje się Kuba...
a tu? sami zobaczcie, co tu się znajduje:
a potem znalazłam się w krainie piratów...
a już na sam koniec znalazłam mnóstwo obowiązków domowych...
Stan uzębienia
takie małe sprostowanie, bo jak tylko napisałam, że Frankowi przybyło 1,5 zęba, to okazało się, że nie, że przybyło mu 3,5...
taki już jest ten Franek!
zębów: 11,5 (ostatnia czwórka już naprawdę bardzo w drodze)
apetytu: zero
no, przepraszam, cały dzień je truskawki.
taki już jest ten Franek!
zębów: 11,5 (ostatnia czwórka już naprawdę bardzo w drodze)
apetytu: zero
no, przepraszam, cały dzień je truskawki.
W sklepie
Kuba, wskazując na bikini: Mamo, to jest na cyc?
Mama: No... tak.
Kuba: Jak ktoś nie ma?
Mama: ...
Mama: No... tak.
Kuba: Jak ktoś nie ma?
Mama: ...
wtorek, 12 czerwca 2012
Słowa słowa
o udręce:
Mama: Kuba, załóż ubranie! Położyłam Ci na fotelu.
Kuba: ...
po 3 minutach
M: Kuba, Twoje ubranie leży na fotelu!
K: ...
po 2 minutach
M: Kuba, załóż już to ubranie!
K: ...
po 3 minutach
M: Kuba, miałeś się ubrać!
K: Co mnie tak dręczysz?!
Kuba: Mamo! /pytanie nr 232/... Mamo! /pytanie nr 233/... Mamo! /pytanie nr 234/...
Mama: Synu! Przestań! Nie mam ochoty teraz z Tobą rozmawiać!
Kuba: A ja mam! I będę Cię tak dręczył!! Tymi pytaniami...
o świadomości:
Mamo! Miałem ślimaka tu na ręce i on mi wystawił rogi! Uświadomiłaś to sobie?!
Mamo! Ten parasol się uświadomił! I jest już uświadomiony!
u Kuby teraz jakieś przesilenie (kolejne?) w temacie zadawania pytań. jechaliśmy ostatnio samochodem i mierzyłam parametr liczba pytań/kilometr. 26. pomyślałam jednak, że to mi niewiele daje, bo raz jadę wolno, raz szybciej i na koniec nie będę wiedziała, ile pytań usłyszałam w tej podróży (nie, nie na ile odpowiedziałam! to już nie te czasy...). postanowiłam więc przerzucić się na parametr liczba pytań/minutę. ale pogubiłam się w liczeniu i wymiękłam... naprawdę nie zdawałam sobie sprawy, że można komunikować się tylko pytaniami. kiedyś to zapiszę. ale najpierw muszę nagrać, bo zapisywać na żywo nie nadążam. faktem smutnym jest, że nie wyrabiam...
Mama: Kuba, załóż ubranie! Położyłam Ci na fotelu.
Kuba: ...
po 3 minutach
M: Kuba, Twoje ubranie leży na fotelu!
K: ...
po 2 minutach
M: Kuba, załóż już to ubranie!
K: ...
po 3 minutach
M: Kuba, miałeś się ubrać!
K: Co mnie tak dręczysz?!
Kuba: Mamo! /pytanie nr 232/... Mamo! /pytanie nr 233/... Mamo! /pytanie nr 234/...
Mama: Synu! Przestań! Nie mam ochoty teraz z Tobą rozmawiać!
Kuba: A ja mam! I będę Cię tak dręczył!! Tymi pytaniami...
o świadomości:
Mamo! Miałem ślimaka tu na ręce i on mi wystawił rogi! Uświadomiłaś to sobie?!
Mamo! Ten parasol się uświadomił! I jest już uświadomiony!
u Kuby teraz jakieś przesilenie (kolejne?) w temacie zadawania pytań. jechaliśmy ostatnio samochodem i mierzyłam parametr liczba pytań/kilometr. 26. pomyślałam jednak, że to mi niewiele daje, bo raz jadę wolno, raz szybciej i na koniec nie będę wiedziała, ile pytań usłyszałam w tej podróży (nie, nie na ile odpowiedziałam! to już nie te czasy...). postanowiłam więc przerzucić się na parametr liczba pytań/minutę. ale pogubiłam się w liczeniu i wymiękłam... naprawdę nie zdawałam sobie sprawy, że można komunikować się tylko pytaniami. kiedyś to zapiszę. ale najpierw muszę nagrać, bo zapisywać na żywo nie nadążam. faktem smutnym jest, że nie wyrabiam...
niedziela, 10 czerwca 2012
Franek. Po wakacjach. (sprostowanie)
przeczytałam wczoraj mój poprzedni post o Franku i uśmiałam się serdecznie! zgadza się jedno: przekora :-) poza tym wszystko już jest inaczej!
Franek wcale nie budził się słodko i powoli, tylko otwierał oczy i natychmiast wykrzykiwał "pa!" albo może raczej coś jak "pta!". no, faktycznie - ptaków za oknem było co niemiara i już od paru godzin ćwierkały... żadnych kontaktów z przyjaciółką-nianią, dużo chętniej skok na śpiącego Kubusia :-)
na śniadania - owszem, czemu nie kaszka? lepiej oczywiście parówka sojowa, ale kaszką nie gardził. apetyt w ogóle miał doskonały. zjadał ryby, których w domu nie tykał, a w drodze powrotnej do domu zjadł nawet kotleta z jajek, których normalnie do ust nie bierze. karmienie piersią w dzień? zamierzchła przeszłość!
drzemka? od 11:30 gotowy! 2 godziny spokojnego snu. pobudka? "hau!" tuż po otwarciu oczu (faktycznie zazwyczaj budził go jakiś szczekający w okolicy pies). żadnych histerii, żadnych szaleństw, żadnych drgań układu nerwowego. pełna harmonia!
no i cały dzień na dworze. to już nie Frania przekora, tylko okoliczności sprawiły, że w domu tego nie zażywał...
kąpiele? niechętnie. nie było wanny, kąpiele w małej wanience albo pod prysznicem. nie był fanem.
a statystyka?
waga: +1kg
zęby: +1,5 :-)
no i obrazki dla Was:
to już rok i 5 miesięcy!
Franek wcale nie budził się słodko i powoli, tylko otwierał oczy i natychmiast wykrzykiwał "pa!" albo może raczej coś jak "pta!". no, faktycznie - ptaków za oknem było co niemiara i już od paru godzin ćwierkały... żadnych kontaktów z przyjaciółką-nianią, dużo chętniej skok na śpiącego Kubusia :-)
na śniadania - owszem, czemu nie kaszka? lepiej oczywiście parówka sojowa, ale kaszką nie gardził. apetyt w ogóle miał doskonały. zjadał ryby, których w domu nie tykał, a w drodze powrotnej do domu zjadł nawet kotleta z jajek, których normalnie do ust nie bierze. karmienie piersią w dzień? zamierzchła przeszłość!
drzemka? od 11:30 gotowy! 2 godziny spokojnego snu. pobudka? "hau!" tuż po otwarciu oczu (faktycznie zazwyczaj budził go jakiś szczekający w okolicy pies). żadnych histerii, żadnych szaleństw, żadnych drgań układu nerwowego. pełna harmonia!
no i cały dzień na dworze. to już nie Frania przekora, tylko okoliczności sprawiły, że w domu tego nie zażywał...
kąpiele? niechętnie. nie było wanny, kąpiele w małej wanience albo pod prysznicem. nie był fanem.
a statystyka?
waga: +1kg
zęby: +1,5 :-)
no i obrazki dla Was:
to już rok i 5 miesięcy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















































