wtorek, 17 sierpnia 2010

Jeszcze z zoo

na miły dowód, że byliśmy tam razem:

piątek, 6 sierpnia 2010

Monolog

Ujwę taką śliczną kajteczkę!
Ujwalem!
[karteczka rzeczywiście śliczna, zeszyt też. mój.]
Mamo, napiszę wiatjaka!
emka em emka em [wymruczane - taki dzisiejszy przerywnik]
Pjoszę bajdzo wiatjaka!
emka em
Pjoszę bajdzo!
Tu napiszę jeszcze. Do Ciebie to jest.
Mamo, to jest wiatjak.
Mamo, pjosę wiatjaka!
Mamo, co to jest?
Mamo, jesce jaz wiatjaka!

Pjosę bajdzo!
Pjosę bajdzo!
Mamo, napis wiatjaka!
Pjosę bajdzo, wiatjak napisałem!

Mamo, co to jest?
Mamo, zobac!
Zawiązałem jączkę.
[w tym wątku porzucił zeszyt i wziął się za jakąś szarfę znalezioną na podłodze]

{chwila przerwy w gadaniu. jakieś 40 sekund}

emka em
Mamo, pjosę bajdzo!
Jesce...

Już koniec?
Co to jest?
Pjosę bajdzo!
[chowa śmieci do szuflady]

Mamo, co to jest?
Mamo z czego to? [x4]
Mamo, z czego?
uuuuu... ziu...
[wątek dotyczy skarabeusza znalezionego na parapecie. ani żywy, ani prawdziwy :-) w ostatniej fazie podróżował lotniczo]

Mamo, pjosę kjowę!
[wątek krowy był abstrakcyjny, nie odkryłam jego odniesienia do rzeczywistości fizycznej...]

Mamo, znowu?
[zagląda pod łóżko]
emka em

Mamo, co tam jest?
Mamo, klucik.
Mamo, bjudne masz.
[o maminej nodze...]

Potem poszedł na górę i tam dopiero się rozkręcił...
Było o papudze, kurczątkach i motorze, a potem... ech, szkoda gadać :-)

czwartek, 5 sierpnia 2010

A tak w ogóle

a tak w ogóle, to Kuba potrafi jeść niektóre rzeczy widelcem i nożem! całkiem naprawdę! świadkowie byli i widzieli, mogą potwierdzićświadkowie potwierdzą też, że jest niezmiernie gadatliwy. a przy tym rozbrajająco zabawny.
kiedyś spiszę ciągiem 5 minut jego monologu. chociaż nie wiem, czy taką wypowiedź z podziałem na role można nazwać monologiem.
dziś zanotowałam króciutko:
Pjosiacku, wiec co? Napjawimy mój samochód! Wies, pjosiacku, a potem napjawimy ten!

W Zoo

wybraliśmy się dziś wreszcie na długo wyczekiwaną wycieczkę.

mnie najbardziej zaskoczył nosorożec. tak jakoś go widać było z bliska i... on jest naprawdę prehistoryczny! toż to dinozaur jest jakiś!Kubusiowi obiecywałam krokodyla. miał. co prawda nie w takim zbliżeniu jak na zdjęciu, ale zobaczył, jak chodzi, jak leży i ogonem rusza
z niecierpliwością czekaliśmy na hipcia. no bo ten nowy jego dom...
hipcio był. łypał jak trzeba. no, ale części podwodnej tym razem nie zobaczyliśmy :-(
były tylko ryby
i przedsmak tego, co Kubuś w zoo lubi najbardziej
a w zamian za podglądanie hipcia w wodzie było ujeżdżanie go na powierzchni
no i... długo oczekiwany moment... {werble}
tak, ten potwór przed Wami to prawdziwy rekin! choć nie wiem, czy udałoby mu się pożreć Kubusia...

no i - chociaż wiem, że to nie jest przecież blog o zwierzętach - pawiany. no bo pawiany są... są... no, sami zobaczcie:
pawiany są rozczulające!

a teraz przechodzimy do tego, co Kubuś w zoo lubi najbardziej.
otóż są to:
podesty
pomosty
murki
ogrodzenia
wszelkie pojazdy
i parę innych rzeczy
w tym plac zabaw jak najbardziej!
być może trafi tu jeszcze parę zdjęć z zoo, jak dotrą do mnie z konkurencyjnego aparatu

Zoo czy cyrk?

zdecydujcie sami:dość powiedzieć, że tuż po wykonaniu tego zdjęcia usłyszałam takie... no... ciurkanie :-)
nie zawsze się jeszcze udaje z nocnikiem, choć w kombinacji bez pieluchy raczej nie ma z tym kłopotów.
ucieszyłam się tylko, że Kuba oglądał górną część urządzenia, a dolna była zamknięta...

sobota, 31 lipca 2010

Sobota z cyklu aktywnych

rano pojechaliśmy na bazar. jakoś tak się dzieje, że gdzie by Kuba nie pojechał i niezależnie o której porze, zazwyczaj trafia tam na koparę, a przynajmniej na traktor:(swoją drogą, cieszę się, że mam przyjemność widzieć jeszcze, jak rolnicy przywożą na bazar swoje plony traktorem. niby nic tu do cieszenia, ale...)
jak widać, w zakupach Kuba pomagał bardzo aktywnie :-)

a potem miły klezmerski koncert na Krakowskim Przedmieściu. bardzo miłe przedsięwzięcie promujące Podlasie.
zaś tuż obok było coś, co Kubusia zainteresowało znacznie bardziej:
i, niestety, nie mam tu na myśli Basi :-)
karetka nie dosyć że stała, nie dosyć, że zduplikowana, to jeszcze państwo ratownicy specjalnie dla Kubusia ją otworzyli i wsadzili go do środka!
potem tylko fontanna na Mariensztacie
i skok do bajki!
w tradycyjnej było tak, że książę przymierzał bucik Kopciuszkowi, w bajce Kubusia panuje równouprawnienie...
tak, bucik pasuje!
niestety wybranka, a raczej wybierająca, nie jest już panienką, tylko szczęśliwą mężatką:
w tej sytuacji Kubuś zajął się pilniejszymi sprawami, czyli posiłkiem, a w tym celu udał się na Pragę, gdzie po drodze potańczył przy mało współczesnej muzyce:i tak oto, choć nie do końca zgodnie z planem, minęła nam sobota

piątek, 30 lipca 2010

Bolek i Bolek / Bolek Kibolek ?

to - obok Koziołka Matołka ("siuka Pacanowa swojego") - ostatnio ulubiona bajka Kuby


a z lingwistycznych dokonań mamy jeszcze nowoczesny czas przyszły:
Mamo, będę zamiatałem!
Będę jechałem!
Będę śpsiątałem!
itd.

oraz jedno z moich ulubionych ostatnio:
Mamo, śmieszą! = śmieją się
sam się przy tym oczywiście zaśmiewa :-) no i ja :-))

Spacer

aktywny rowerowy spacer do stadniny.
tylko jak na stadninę, to mamy dość oryginalne zdjęcia :-)i zmiana jeźdźców:
a tu już popis siły:

Miła wizyta

znów udaliśmy się do Dziadków w Bardzo Ważnej Sprawie.
było tym przyjemniej, że spotkaliśmy się tam z przybyszami... no nie, nie z odległej planety! ale prawie, bo zza oceanunajmłodsza przybyszka anektowała wszystko, co w zasięgu kończyn :-)
a tak w ogóle wszelkie wspólne działania były bardzo miłe. wszyscy inspirowali się nawzajem!
niestety, jak nagle się pojawili, tak szybko odjechali z powrotem :-(
Kuba musiał się jakoś pocieszać. pomimo deszczu wyciągnął więc sprzęt bojowy:
a potem od Prababci próbował ich jeszcze wydzwonić
ciekawe, kiedy spotkamy się znów...