te są bardzo stare, ale ładne i nieznane:


to jest sprzed kilku dni, za to jakie ładne!
a te są "urodzinowe" i co z tego, że niedoskonałe?



biorąc pod uwagę, że naprzeciwko niego siedziały jeszcze Prababcia i mama, miał do wyboru reprezentantki wszystkich pokoleń rodziny mamy
ale i tak wybór pozostawał prosty:
a po śniadaniu, kiedy towarzystwo się rozeszło, Kubuś wziął się za porządki:
tak, tak... używał do tego celu starego nieoliwionego od lat odkurzacza!
już tak ma ten Kubuś, że poważnie podchodzi do równouprawnienia i nadrabia lata męskich zaniedbań... pamiętacie?


(te dłonie :-))
Kubuś trochę odżył i w końcu wyszedł na spacer. na chwilę. zobaczyć Juleczkę przeganiającą konie. mama zobaczy jutro.
te wszystkie puzzle Kubuś ostatnio z upodobaniem układa. większość sam, część z pomocą. te ułożył zaraz po tym, jak się obudził z popołudniowej drzemki i nacycał po same uszy. to było ok. 15ej.
a wiewióry też mają chyba oszałamiające zapasy, bo nie kusiły ich ani nasze migdały ani orzechy, które widziałam u innych spacerowiczów:
udaliśmy się zatem do miejsc, gdzie my mogliśmy coś skonsumować i zupełnie nie wiem, dlaczego nie zrobiłam zdjęć konsumującemu Kubusiowi, który wyglądał bardzo poważnie, jedząc sajgonki..
a Kubuś miał wcinać sam makaron... o, naiwności!




Kubuś ma to szczęście, że posiada aż dwie prababcie i nadarzyła się rzadka okazja, żeby pokazał się na zdjęciu z jedną z nich:
to prababcia (Z)Osia, którą Kubuś leczy, karmi, poi, a także z upodobaniem mierzy jej ciśnienie...