środa, 7 kwietnia 2010

Chronologicznie 4: Kolorowe przygotowania

przygotowania zaczęły się od zdobienia konika:jeszcze tylko słonecznik na grzbiet i gotowe:
a potem mama nakłaniała Kubę do zdobienia jaj.
najpierw flamastrami:
a potem farbami, co stanowiło nie lada wyzwanie:
jak widać, udało się!
jednak szybko farby znalazły nowe zastosowanie:

Chronologicznie 5: Wielka Sobota

w Wielką Sobotę wybraliśmy się dość daleko, bo tam był:
a) osiołekb) Gucio
c) karuzelaa potem Kuba dumnie obnosił się z koszyczkiem
do czasu...
tuż po zrobieniu tego zdjęcia padł jak długi, a pisanki kolorowo toczyły się po trotuarze...

wtorek, 6 kwietnia 2010

Chronologicznie 6: Na wsi

nowe akrobacje końskie:przygotowanie do roli ratownika medycznego (na te schody Kuba wchodzi sam, a nawet z bagażem):
wyjazd nie byłby ważny bez zabaw z Julią:
na wsi jest nowy pies, Kubuś postanowił sprawdzić, jakie ma warunki lokalowe:
a na koniec zrobił sobie kilka autoportretów:
jako że są zdecydowanie lepsze od moich wysiłków, postanowiłam zostawić na przyszłość kwestię fotodokumentacji w jego rękach

piątek, 2 kwietnia 2010

Kucik

zamek lewy
zamek prawy
zamek dolny
zamek górny

wtorek, 30 marca 2010

Jaka piękna Binta!

uwielbiamy Bintę! nie wiem, kto bardziej...
najbardziej lubię ten fragment, w którym pies słucha, jak tata gra na bębnie...

Niewiarygodne

nie uwierzycie zapewne, ale Kubuś jest znów chory :-(( nie zdążyłam jeszcze dobrze rozesłać wieści, że wyzdrowiał, a tu znów gorączka i antybiotyk w kolejce... trudno uwierzyć, prawda? zatem, żeby było Wam łatwiej, prezentuję film z chorym Kubusiem:

w następnej minucie wyglądało to tak:

a potem...
z tego snu obudził się niestety w temperaturze 40 stopni...
jednak nawet w takiej sytuacji wizyta u lokalnego lekarza jest niemożliwa... niech żyje państwowa służba zdrowia!! dobra, koniec narzekań.
na szczęście leki przeciwgorączkowe są w aptekach dostępne bez recepty i po kolejnych dwóch godzinach Kubuś wyglądał tak:
a potem zadzwonił do Babci:
rozmawiał z nią całkiem sam, bez jakiejkolwiek maminej interwencji przez całe 10 minut!!
Babcia dowiedziała się z tej rozmowy, że Kubuś był w przedszkolu, gdzie bawił się z Jurkiem, potem był na dworze z mamą, jeździł na rowerku, zjadł obiad, który podała mu mama...
ja też uważam, że Babcię należy utrzymywać w dobrym samopoczuciu, ale ograniczam się zazwyczaj do drobnych przekłamań... ;-)

poniedziałek, 29 marca 2010

Tatuś i Mamuś

Kubuś uwielbia swoich rodziców. chyba szczególnie Tatusia.
skąd taka koncepcja nagle przyszła matce do głowy? no bo jak Taty nie ma, to Kuba widzi go w każdym otaczającym go stworzeniu. tak przecież wygląda miłość...

ale Mamuś nie narzeka. z zupełnie własnej inicjatywy Kubuś powiedział po minucie:

niedziela, 28 marca 2010

ę

wiosną zakwitły kulturalne ambicje mamy. no i super! niechby sobie poszła do kina albo do galerii nawet. ale gdzie tam! ambicje matki dotyczą ukulturalnienia Syna!
i tak Kuba został dziś zaciągnięty (zaniesiony, konkretnie) do ę na bajkowanie.

zaczęło się nieźle. Kuba zaciekawiony nowym miejscem, strzelał miny pt. troszeczkę się wstydzę, czym rozbrajał otoczenie, a głównie mamę. ale się troszkę ucywilizował i nawet mu się spodobało. do czasu. konkretnie do czasu, kiedy zaczęło się sednowtedy zrobiło się nudno. dla Kuby, oczywiście. dużo ciekawsza była brudna, odrapana klatka schodowa. cóż, jak twórczo, to twórczo. tam właśnie Kuba zażyczył sobie posiłku, który wchłonął z apetytem. potem się ulitował nad matką i wrócił. akurat w momencie, kiedy rozpoczęto konsumpcję ciasta.
potem były warsztaty plastyczne.
jak widzicie, Kuba udzielał się aktywnie. bo takiego łaskotania stopy biernym nazwać nie można...
wracając jednak do twórczego podejścia:
a na koniec rąbnął świeczkę.
bo klimat kamienicy temu sprzyjał...
a zaraz potem...to, co wygląda na błogi głęboki sen, rzeczywiście takim było. trwało ok. 25 minut...
a teraz Kuba twórczo podchodzi do kwestii spania w nocy, więc zmykam, żeby być gotową na wszystko...

sobota, 27 marca 2010

Sezon rowerowy rozpoczęty!

tak, rozpoczęliśmy sezon rowerów dużych i małych, co jest bardzo przyjemne.
Kuba teraz nie chce przebywać na ulicy inaczej niż na trzech kółkach i rzadkością jest ostatnio taki widok:co innego ten:
tu akurat uwieczniona jest operacja przeprowadzania roweru przez próg zwalniający:
po to, żeby można było gnaaaaać!
i pękać ze śmiechu:
po krótkiej przejażdżce pojechaliśmy do kina, gdzie spotkały nas dwa zaskoczenia. jedno było przyjemne:
o drugim trudno powiedzieć, że nieprzyjemne, jednak rozczarowujące...
zamiast krecika na ekranie pojawił się bowiem...
tak, piesek w kratkę. a to coś dla starszych dzieci. Kuba nie był zainteresowany jego szalonymi przygodami, bardziej ciekawiło go, co można zrobić z ciach ciach
można było spacerować
ale znacznie więcej zastosowań dla tego sprzętu znalazł wujek Jaś, który niespodziewanie przerodził się w guru wielkanocnych ozdób z papieru :-)