wybraliśmy się wczoraj do Bałtowa. czas już był obejrzeć te potwory z bliska.
no całkiem takie, jak w Kubusiowej książce, tylko większe...
Kubuś oglądał z zaangażowaniem:
ale najwięcej czasu poświęcił odkryciom na własną rękę:
naprawdę spędził w tych kamieniach najwięcej czasu. szkoda było biletu kupować...
niewiele mniej czasu spędził tu:
rzucając piachem w... zwykłe kaczki (nie lepiej było iść do parku??)
i znów baaaaardzo dużo tu:
tu mógł spędzać czas do woli, jako że dla rodziców przewidziano cień i ławki.
a Franio? Franio też znalazł coś dla siebie:
za naszymi plecami jedna z większych atrakcji placu zabaw dla trzylatków: odkop sobie szkielet dinozaura. proste i pomysłowe. dzieciaki były szalenie zaangażowane.
czy warto jechać? moim zdaniem warto. dinozaury co prawda lepiej wyglądają na zdjęciach niż na łące, ale zajęcie na cały dzień się znajdzie. uwaga - atrakcji tradycyjnych (kulki, karuzele, zjeżdżalni itp.) jest więcej niż dinozaurów. ma to swoje plusy, ale warto wiedzieć. warto też wiedzieć, że ani oceanarium (czyli kino 3D) ani kino nie nadają się dla trzylatków. przynajmniej dla Kubusia. chyba by miał koszmary przez trzy noce. albo i dłużej. plac zabaw w postaci wielkiej piaskownicy jest świetny! do zwierzyńca nie doszliśmy. po stawie też nie pływaliśmy. było spokojnie i bez pośpiechu. a że dołączyli do nas Dziadkowie, było też beztrosko! poszliśmy nawet - my, rodzice - do kina! na 10 minut co prawda, ale zawsze! :-))
poniedziałek, 12 września 2011
piątek, 9 września 2011
9 miesięcy
ostatni miesiąc był baaaardzo bogaty w nowe umiejętności. ja nawet nazwałabym go przełomowym.
sprawność manualna Frania znacznie wzrosła, zaczął sięgać po nowe posiłki, no i przede wszystkim zaczął się przemieszczać niezależnie od matczynych rąk. toż to jest rewolucja!
zmądrzał też. na poniższych zdjęciach widać, jaką drogę przeszedł od konsumpcji czegokolwiek
do wyrafinowanego smaku czytelniczego:
a ulubiona aktywność? gra w golfa na trampolinie! polecamy!
Franio jest zazwyczaj pogodny, dobrze śpi w nocy, jak o to zadbam, śpi nawet do ósmej, jego rekord to 8:45. w kwestii spania poszedł nieco w ślady Kubusia: najlepiej zasypia w samochodzie. i w zależności od mojego planu dnia śpi 2 albo 3 razy w ciągu dnia. ostatnio akurat śpi lepiej, być może dlatego, że zrobiło się chłodniej, ale zdarza mu się też spać dwa razy po 40 minut...
Franio jest wpatrzony w Kubusia jak sroka w gnat i wybucha śmiechem, jak tylko Kuba zacznie go rozśmieszać. uwielbia też Tatę, któremu z wielkim entuzjazmem ściąga okulary. a, no i oczywiście uwielbia też Stefkę, na którą może się gapić bez końca, a najbardziej chciałby ją łapać za nogi. muszę to ująć na zdjęciu :-) mnie też chyba uwielbia. mam nadzieję, że nie tylko wtedy, kiedy jest głodny...
a propos głodny: Franio bardzo się wyrywa do nowego jedzenia, ale nie bardzo je konsumuje. czyli książkowo :-) choć od wczoraj pewne zmiany: zaczyna zjadać kaszkę na mleku jaglanym, dziś z entuzjazmem zjadł żółtko, winogrona oraz daktyla. uwielbia wszystkie owoce, ale ja mam pewne opory przed dawaniem mu śliwek. niesłusznie? oczywiście owoce muszą być w oryginalnej formie - jedzenie łyżeczką go nie fascynuje.
a kwestie statystyczne? 9500g i rozmiar 74. ale ile ma wzrostu (długości raczej), tego nie wiem.
teraz sobie pomyślałam, że jednak od dłuższego czasu można mówić o wzroście Frania: Franio UWIELBIA stać. żadne tam siedzenia, noszenia, przebywanie na kolanach dorosłych... stanie - to jest to!
no i zwykle dopisuje mu doskonały humor!
sprawność manualna Frania znacznie wzrosła, zaczął sięgać po nowe posiłki, no i przede wszystkim zaczął się przemieszczać niezależnie od matczynych rąk. toż to jest rewolucja!
zmądrzał też. na poniższych zdjęciach widać, jaką drogę przeszedł od konsumpcji czegokolwiek
do wyrafinowanego smaku czytelniczego:
a ulubiona aktywność? gra w golfa na trampolinie! polecamy!
Franio jest zazwyczaj pogodny, dobrze śpi w nocy, jak o to zadbam, śpi nawet do ósmej, jego rekord to 8:45. w kwestii spania poszedł nieco w ślady Kubusia: najlepiej zasypia w samochodzie. i w zależności od mojego planu dnia śpi 2 albo 3 razy w ciągu dnia. ostatnio akurat śpi lepiej, być może dlatego, że zrobiło się chłodniej, ale zdarza mu się też spać dwa razy po 40 minut...
Franio jest wpatrzony w Kubusia jak sroka w gnat i wybucha śmiechem, jak tylko Kuba zacznie go rozśmieszać. uwielbia też Tatę, któremu z wielkim entuzjazmem ściąga okulary. a, no i oczywiście uwielbia też Stefkę, na którą może się gapić bez końca, a najbardziej chciałby ją łapać za nogi. muszę to ująć na zdjęciu :-) mnie też chyba uwielbia. mam nadzieję, że nie tylko wtedy, kiedy jest głodny...
a propos głodny: Franio bardzo się wyrywa do nowego jedzenia, ale nie bardzo je konsumuje. czyli książkowo :-) choć od wczoraj pewne zmiany: zaczyna zjadać kaszkę na mleku jaglanym, dziś z entuzjazmem zjadł żółtko, winogrona oraz daktyla. uwielbia wszystkie owoce, ale ja mam pewne opory przed dawaniem mu śliwek. niesłusznie? oczywiście owoce muszą być w oryginalnej formie - jedzenie łyżeczką go nie fascynuje.
a kwestie statystyczne? 9500g i rozmiar 74. ale ile ma wzrostu (długości raczej), tego nie wiem.
teraz sobie pomyślałam, że jednak od dłuższego czasu można mówić o wzroście Frania: Franio UWIELBIA stać. żadne tam siedzenia, noszenia, przebywanie na kolanach dorosłych... stanie - to jest to!
no i zwykle dopisuje mu doskonały humor!
a teraz, dosłownie przed chwilą, PO RAZ PIERWSZY WSTAŁ!! podpierając się, oczywiście. z aparatem nie zdążyłam...
czwartek, 8 września 2011
U Aleksa
w tym tygodniu większość wolnego czasu spędzaliśmy u Aleksa, zatem należy się kilka zdjęć z tych wizyt. jakoś Aleksa nie ujęłam :-( ale tłumaczy mnie to, że duuuużo się działo:
a Franio w tym czasie...
było super, Kuba do dziś entuzjastycznie wspomina. żal tylko, że tak późno zaczęliśmy sezon basenowy...
środa, 7 września 2011
Pidżama party
nawet bogata wyobraźnia Taty i lektura licznych książek fantasy nie pomogą zgadnąć, co Franek wyczynia, zasypiając. liczbę obrotów z lewa na prawo i z powrotem szacuję na 40-130. w trakcie tego tańca zawsze na jednym boku ciągnie łyk mleka, a po co się obraca na drugi - tego nie wiem! poza tym tupie, piszczy, śmieje się i takie tam.
wczoraj, gdy już udało mu się zasnąć, obudził się z płaczem po mniej więcej dwóch godzinach i jak do niego poszłam, lekko się zdziwiłam, kiedy przekonałam się, że.. ma ściągnięty jeden rękaw piżamki! jak niespełna ośmiomiesięczne niemowlę tego dokonało, doprawdy nie wiem! to Kuba jest na etapie "samodzielność ponad wszystko"... ale fakt - Franio już próbuje go naśladować
na zdjęciach - poranne Piżmaki kadr po kadrze
Kuba czasem bawi się z Franiem, jednak częściej zabiera mu to, co Franio akurat wziął do ręki. (na powyższym zdjęciu akurat Kuba podaje Franiowi zabawkę)
wczoraj, gdy już udało mu się zasnąć, obudził się z płaczem po mniej więcej dwóch godzinach i jak do niego poszłam, lekko się zdziwiłam, kiedy przekonałam się, że.. ma ściągnięty jeden rękaw piżamki! jak niespełna ośmiomiesięczne niemowlę tego dokonało, doprawdy nie wiem! to Kuba jest na etapie "samodzielność ponad wszystko"... ale fakt - Franio już próbuje go naśladować
na zdjęciach - poranne Piżmaki kadr po kadrze
Kuba czasem bawi się z Franiem, jednak częściej zabiera mu to, co Franio akurat wziął do ręki. (na powyższym zdjęciu akurat Kuba podaje Franiowi zabawkę)
poniedziałek, 5 września 2011
Franio raczkuje
tak, ten przełomowy moment już za nami. Franio ruszył na dobre 1 września, wcześniej wykonywał pojedyncze kroki, teraz powoli - acz konsekwentnie - zmierza do z góry upatrzonego celu. przed nim jedynie doskonalenie techniki :-)
jednocześnie definitywnie skończył się okres matczynej beztroski, kiedy mogłam coś ugotować, a najgorsze, co się mogło w tym czasie stać to wieeelka nuda skutkująca płaczem. teraz zdarzyć się mogą rzeczy naprawdę nieprzewidziane. no i te wszystkie drobne zabaweczki Kuby... co ja mam z nimi zrobić??
a w ramach ilustracji Franiowe jedzenie. bo nic tu o tym nie było, a Franio zaczyna przecież podgryzać coś innego niż mleko (mleka do tej pory też nie podgryzał, a teraz próbuje). z naciskiem na "zaczyna" i "podgryzać". najbogatszym jak dotąd pozamlecznym posiłkiem była dzisiejsza kolacja składająca się z Kubusiowego pseudomleka (jaglanego) z Kubusiową kaszką błyskawiczną (jaglaną). smakowało mu wielce. łyżeczką. no i przepada za owocami w oryginalnej formie. niestety nie dosyć, że odgryza wielkie kawały, to potrafi je trzymać w buzi jeszcze 40 minut... BLW to chyba nie dla nas...
i rzeczone BLW w naszym wydaniu :-)
jednocześnie definitywnie skończył się okres matczynej beztroski, kiedy mogłam coś ugotować, a najgorsze, co się mogło w tym czasie stać to wieeelka nuda skutkująca płaczem. teraz zdarzyć się mogą rzeczy naprawdę nieprzewidziane. no i te wszystkie drobne zabaweczki Kuby... co ja mam z nimi zrobić??
a w ramach ilustracji Franiowe jedzenie. bo nic tu o tym nie było, a Franio zaczyna przecież podgryzać coś innego niż mleko (mleka do tej pory też nie podgryzał, a teraz próbuje). z naciskiem na "zaczyna" i "podgryzać". najbogatszym jak dotąd pozamlecznym posiłkiem była dzisiejsza kolacja składająca się z Kubusiowego pseudomleka (jaglanego) z Kubusiową kaszką błyskawiczną (jaglaną). smakowało mu wielce. łyżeczką. no i przepada za owocami w oryginalnej formie. niestety nie dosyć, że odgryza wielkie kawały, to potrafi je trzymać w buzi jeszcze 40 minut... BLW to chyba nie dla nas...
i rzeczone BLW w naszym wydaniu :-)
W poszukiwaniu sensu
- Debe debe!
- ...
- Debe debe! Mamo, mów tak: debe debe!
- Debe debe.
- Głośniej tak mów: debe debe!
- Debe debe!
- Ale głośniej tak mów: debe debe!!
- Debe debe!!
- Głośniej tak mów: debe debe!!!
więc ryczę na całe osiedle:
- Debe debe!!!
- Mamo dlaczego tak mówisz głośno: debe debe??
- ...
- ...
- Debe debe! Mamo, mów tak: debe debe!
- Debe debe.
- Głośniej tak mów: debe debe!
- Debe debe!
- Ale głośniej tak mów: debe debe!!
- Debe debe!!
- Głośniej tak mów: debe debe!!!
więc ryczę na całe osiedle:
- Debe debe!!!
- Mamo dlaczego tak mówisz głośno: debe debe??
- ...
sobota, 3 września 2011
Pożegnanie
w tym tygodniu pożegnaliśmy się z Babcią. tzn. ja pożegnałam się z Babcią, a Kuba - o ile w ogóle można mówić o jakimkolwiek pożegnaniu - z Prababcią. Franio z pewnością nie żegnał się wcale...
i tak od poniedziałku, 29 sierpnia, zdarza nam się rozmawiać o śmierci. to takie naturalne oswajanie tematu. dla Kubusia? nie, dla mnie. właśnie teraz przyszło mi powiedzieć: Tak, Franek też umrze.
no tak.
dla Kuby sprawy wyglądają nieco inaczej niż dla nas, dorosłych. otóż dowiedziałam się, że Babcia Zosia co prawda nie żyje, ale przecież chodzi...
zdjęcie z czasów małego Kuby.
i tak od poniedziałku, 29 sierpnia, zdarza nam się rozmawiać o śmierci. to takie naturalne oswajanie tematu. dla Kubusia? nie, dla mnie. właśnie teraz przyszło mi powiedzieć: Tak, Franek też umrze.
no tak.
dla Kuby sprawy wyglądają nieco inaczej niż dla nas, dorosłych. otóż dowiedziałam się, że Babcia Zosia co prawda nie żyje, ale przecież chodzi...
zdjęcie z czasów małego Kuby.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























































