sobota, 14 marca 2015

Wizyta.

nareszcie doszło do pierwszej wizyty, która odbyła się w czasie naszej obecności :)

okiem Wizytującej wyglądała między innymi tak:






tak okiem moim:



a tak Franka:






prawda leżała pośrodku :)

wtorek, 10 marca 2015

Po lekcjach.

bardzo lubię tę szkołę.




a wieczorem...
to jedyna aktywność towarzysząca posiłkom, na jaką czekałam.
denerwuje mnie zabawa dinozaurami, samochodzikami, patyczkami itp., bo wtedy posiłek trwa godzinę. czytanie przy kolacji... rozaniela mnie! Kuba nie odrywa oczu od książki, nie jestem pewna, czy wie, co je. na pewno nie wie, co się dzieje naokoło.



poniedziałek, 9 marca 2015

Osiemdziesiąt osiem.

to była ważna okazja.
niestety, nie było nas na miejscu. zrobiliśmy więc mały happening...



sielanka nie trwała długo. 
zaczęło się od małej awarii...


potem nastąpiła eskalacja...


Kuba (jak zwykle) próbowała naprawić sytuację:



Franek na chwilę dołączył:


żeby już po chwili...



tak się kończy sporo przedsięwzięć...

Babci/Prababci życzymy, żeby nie była świadkiem takich scen...

niedziela, 1 marca 2015

Pierwsza taka podróż.

Pierwsza podróż pociągiem i pierwsza w kierunku serii podobnych zdarzeń :)



wypatrywaliśmy saren, a zobaczyliśmy żurawie!
poniżej kontrolna rozmowa z Babcią.


tak wygląda podróż podróż oczami Franka:


a tak (ku zaskoczeniu) wyglądał Cel podróży :)


a tak Cel z Towarzyszeniem:



tak na wybiegu (chwila dla fotoreporterów)



a tak w kluczowym, symbolicznym momencie:


no i powrót. Franek się rozochocił.
chyba dziesięć razy usłyszał "spadniesz!". jakoś nie spadł. jasnowidze się mylili...



no i...
wrócił!!!
wytęsknione spotkanie przy ajpadzie. 
walka poniżej wyjątkowo nie jest wroga :)




ależ inni, prawda?

środa, 25 lutego 2015

Franek - zaszłości.

znajduję chwilę, żeby uzupełnić to i owo.
z fałszywymi datami, żeby po latach przybliżyć sobie rzeczywistość.

kiedy Kuba wyjechał na narty, zostałam z Franiem sama na tydzień. to był świetny tydzień:










poniżej pierwsza rozmowa telefoniczna Brata z Bratem:




po początkowej euforii (nie martwię się, że Kuby nie będzie, bo mnie nie będzie bił, w połowie tygodnia rozpoczęło się odliczanie: za ile dni przyjedzie Kuba?? to był pierwszy raz w życiu Franka, kiedy przez chwilę nie miał starszego brat. jego świat jest zdefiniowany przez Brata, wobec którego można się określić. można lubić to, co Kuba albo coś innego. można jeść to, co Kuba albo coś innego. można dążyć do tego, żeby być równie dobrym w różnych obszarach.
czas bez Kuby, z mamą na wyłączność, był dla Franka bardzo dobry, dostał wiele z tego, czego potrzebował i o co musi na co dzień walczyć, ale tydzień był wystarczająco długim okresem, który można spędzać bez Brata...

wtorek, 10 lutego 2015

Trzecie piętro

od jakiegoś momentu w modzie są u nas trzypiętrowe kanapki



to znaczy u nich.
bo ja preferuję koreczki. tylko nie ma mi ich kto robić...

Szał twórczy

nie wierzę, że im nadal na to pozwalam.

sporo mnie to kosztuje...







niedziela, 1 lutego 2015

Nocne krzyki

kiedyś Kuba krzyczał przez sen. budził się z krzykiem, ewidentnie przestraszony.

od jakiegoś czasu jego krzyki nabrały innego charakteru.
brzmią na przykład tak:

Z SOSEM POMIDOROWYM!
Z SZYNKĄ!
I Z ŁOSOSIEM!

rano stwierdził, że pamięta jak zamawiał pizzę :)

a na jawie jest nawet lepiej:

Ja: Franek, zdejmij ubrania i włóż do kosza!
Kuba: Miejmy nadzieję, że nie włoży do prawdziwego kosza...
Ja: No, miejmy nadzieję. Chociaż po nim wszystkiego się można spodziewać...
Kuba: Nawet tego, ze poleci na uszach, chociaż ma malutkie?