gorączką powalona leżę sobie i wspominam
jedyny basen, na jaki lubię chodzić. drogo bardzo, bo trzeba doliczyć 350km w jedną stronę :(( ale dla aktywności chłopaków i przyjemności własnej warto było!
niedziela, 22 września 2013
niedziela, 15 września 2013
Powrót. Po cichu.
no dobra, wracamy. telefony dzwonią, naciski narastają...
jakoś znużyła mnie rzeczywistość wirtualna, ale ma ona swoje zdecydowane plusy. a więc wracamy. Oni wracają. panie i panowie, w rolach głównych - MOI SYNOWIE:
taki widok zastałam ostatnio, kiedy wróciłam z zebrania przedszkolnego po 21ej. zajrzałam do sypialni i przerażona stwierdziłam, że kosmici porwali Franka. dopiero kiedy wzrok się przyzwyczaił, odkryłam, że są obaj. choć jakby scaleni...
kupa szczęścia...
jakoś znużyła mnie rzeczywistość wirtualna, ale ma ona swoje zdecydowane plusy. a więc wracamy. Oni wracają. panie i panowie, w rolach głównych - MOI SYNOWIE:
taki widok zastałam ostatnio, kiedy wróciłam z zebrania przedszkolnego po 21ej. zajrzałam do sypialni i przerażona stwierdziłam, że kosmici porwali Franka. dopiero kiedy wzrok się przyzwyczaił, odkryłam, że są obaj. choć jakby scaleni...
kupa szczęścia...
środa, 28 sierpnia 2013
wtorek, 6 sierpnia 2013
niedziela, 4 sierpnia 2013
Eurespal - to musi być w tytule
staram się unikać tu postów dydaktycznych, ale tym razem trudno mi się powstrzymać, mimo że (a może właśnie dzięki temu, że) nie dotyczy to dzieci. chociaż właściwie - niektórych dzieci może to dotyczyć, jak głosi internet. nie chce mi się logować na jakichś specjalnych portalach, gdzie funkcjonują fora o różnej tematyce, a chcę się podzielić - ku przestrodze, żebyście nie musieli przechodzić przez to samo.
od kilku dni jestem chora - gardło. wydawało się, że to raczej nie angina, ale po dość ciężkiej anginie przebytej nie tak dawno, postanowiłam sprawdzić, mimo że mój stan po największym kryzysie zaczął się już poprawiać. lekarz stwierdził, że faktycznie to nie angina i dał leki przeciwzapalne. co ciekawe - dwa o działaniu ogólnym i do tego trzy o działaniu miejscowym. każdy głupi by wyzdrowiał! ja zwykle staram się unikać nadmiaru w tej kwestii, ale byłam bardzo zmotywowana, żeby szybko dojść do siebie, więc wzięłam wszystko. i nawet witaminę C, której działanie w takich przypadkach nie jest udowodnione, ale lubię, więc co mi szkodzi!
po pierwszej dawce było ok. po drugiej się zaczęło...
usnęłam o 22ej i wstałam (po małej przerwie na śniadanie) o ... 14ej! no, wstałam - to za dużo powiedziane. wstawanie było o tyle trudne, że czułam się jak pacynka. mięśnie jakoś nie chciały ze mną współpracować. okropne uczucie! niby nic, ale właściwie zejście po schodach jawi się jako wielki wyczyn. więc nie chodziłam po schodach. serce kołatało wściekle. niby oddychałam, ale oddech był jakiś połowiczny. do tego ból głowy. w ustach gorzki smak i lekko sztywny język. myłam zęby tyle razy, ile zdołałam dojść do łazienki. do tego nieustające pragnienie i łaknienie (jak choruję, to zwykle nie jem). nie wiem, czy to dodatkowy objaw, czy efekt pozostałych, w każdym razie było mi w tym stanie dość wszystko jedno, co się dzieje z dziećmi. największe więc szczęście w tym wszystkim, że były pod dobrą opieką - Dziadkowie w tym upale dwoili się i troili, żeby ich upilnować, nakarmić, rozerwać, wykąpać (w basenie) itp. mogłam spokojnie oddać się rozmyślaniom o testamencie...
przed południem przebudziłam się na chwilę i rozważałam swój stan. do sepsy ewidentnie brakowało mi gorączki, postanowiłam zatem kontynuować leczenie ze stanem zapalnym jako objawem wyjściowym. wzięłam więc trzecią dawkę eurespalu, fundując sobie przedłużenie objawów.
w końcu do mnie dotarło. że to przecież niemożliwe, że zapalenie gardła mnie zabije. poczytałam na forach o eurespalu... niejeden żegnał się po nim z życiem...
tak więc uważajcie - jeśli chcecie brać (tylko po co??), obserwujcie się.
ja znam jedną troskliwą mamę, która daje dziecku i - jak rozumiem - dziecku pomaga. w każdym razie nie było odjazdów. zresztą na forach też piszą, że dzieciom często pomaga, bez skutków ubocznych - to dot. wersji w syropie. ja swoją wersję najchętniej spuściłabym w kiblu lub dokonała na niej mordu, ale ponieważ dochodzę do siebie, po prostu odwiozę ją do apteki.
zmartwychwstała, pozdrawiam jakby na nowo.
(a siły mogą się przydać, jako że u Franka właśnie wystąpiła biegunka...)
od kilku dni jestem chora - gardło. wydawało się, że to raczej nie angina, ale po dość ciężkiej anginie przebytej nie tak dawno, postanowiłam sprawdzić, mimo że mój stan po największym kryzysie zaczął się już poprawiać. lekarz stwierdził, że faktycznie to nie angina i dał leki przeciwzapalne. co ciekawe - dwa o działaniu ogólnym i do tego trzy o działaniu miejscowym. każdy głupi by wyzdrowiał! ja zwykle staram się unikać nadmiaru w tej kwestii, ale byłam bardzo zmotywowana, żeby szybko dojść do siebie, więc wzięłam wszystko. i nawet witaminę C, której działanie w takich przypadkach nie jest udowodnione, ale lubię, więc co mi szkodzi!
po pierwszej dawce było ok. po drugiej się zaczęło...
usnęłam o 22ej i wstałam (po małej przerwie na śniadanie) o ... 14ej! no, wstałam - to za dużo powiedziane. wstawanie było o tyle trudne, że czułam się jak pacynka. mięśnie jakoś nie chciały ze mną współpracować. okropne uczucie! niby nic, ale właściwie zejście po schodach jawi się jako wielki wyczyn. więc nie chodziłam po schodach. serce kołatało wściekle. niby oddychałam, ale oddech był jakiś połowiczny. do tego ból głowy. w ustach gorzki smak i lekko sztywny język. myłam zęby tyle razy, ile zdołałam dojść do łazienki. do tego nieustające pragnienie i łaknienie (jak choruję, to zwykle nie jem). nie wiem, czy to dodatkowy objaw, czy efekt pozostałych, w każdym razie było mi w tym stanie dość wszystko jedno, co się dzieje z dziećmi. największe więc szczęście w tym wszystkim, że były pod dobrą opieką - Dziadkowie w tym upale dwoili się i troili, żeby ich upilnować, nakarmić, rozerwać, wykąpać (w basenie) itp. mogłam spokojnie oddać się rozmyślaniom o testamencie...
przed południem przebudziłam się na chwilę i rozważałam swój stan. do sepsy ewidentnie brakowało mi gorączki, postanowiłam zatem kontynuować leczenie ze stanem zapalnym jako objawem wyjściowym. wzięłam więc trzecią dawkę eurespalu, fundując sobie przedłużenie objawów.
w końcu do mnie dotarło. że to przecież niemożliwe, że zapalenie gardła mnie zabije. poczytałam na forach o eurespalu... niejeden żegnał się po nim z życiem...
tak więc uważajcie - jeśli chcecie brać (tylko po co??), obserwujcie się.
ja znam jedną troskliwą mamę, która daje dziecku i - jak rozumiem - dziecku pomaga. w każdym razie nie było odjazdów. zresztą na forach też piszą, że dzieciom często pomaga, bez skutków ubocznych - to dot. wersji w syropie. ja swoją wersję najchętniej spuściłabym w kiblu lub dokonała na niej mordu, ale ponieważ dochodzę do siebie, po prostu odwiozę ją do apteki.
zmartwychwstała, pozdrawiam jakby na nowo.
(a siły mogą się przydać, jako że u Franka właśnie wystąpiła biegunka...)
czwartek, 1 sierpnia 2013
Jaka to melodia
czy potraficie rozpoznać taką piosenkę:
tola, tola,
jecie jas,
zije zije nam!
to?!
Pubuś-i-JA!!
utwór ten został mi odśpiewany do ucha przed zaśnięciem pewnego młodego człowieka. i zakończony dmuchaniem :)
życzenie zawarte w utworze jest moim marzeniem. niech się spełni.
po raz kolejny intensywnie doświadczyłam tego, co daje mi szczęście. spokojny oddech i chłodne czoło moich śpiących dzieci.
tola, tola,
jecie jas,
zije zije nam!
to?!
Pubuś-i-JA!!
utwór ten został mi odśpiewany do ucha przed zaśnięciem pewnego młodego człowieka. i zakończony dmuchaniem :)
życzenie zawarte w utworze jest moim marzeniem. niech się spełni.
po raz kolejny intensywnie doświadczyłam tego, co daje mi szczęście. spokojny oddech i chłodne czoło moich śpiących dzieci.
piątek, 26 lipca 2013
Studium
kiedy wyszłam wieszać pranie, siedziało ich tam sześć/sześciu. po chwili oswoiły/oswoili się z obiektywem i mogłam dokładniej zapoznać się z ich anatomią:
najlepiej wyglądały, kiedy siedziały w szeregu, no ale zdjęcia to się im nie dało zrobić. albo ja nie potrafiłam.
najlepiej wyglądały, kiedy siedziały w szeregu, no ale zdjęcia to się im nie dało zrobić. albo ja nie potrafiłam.
wtorek, 23 lipca 2013
Superbohater
dziś w samochodzie, w drodze na urodzinowe wyczyny, usłyszałam taką oto rozmowę dwóch chłopców, porozumiewających się przez telefon stworzony z dwóch antypoślizgowych stópek pod prysznic:
- Halo, Ała!
- Halo, Franek! Co robisz?
- Nić.
- Nic? To zrób coś! Na przykład kakao!
i nieco później:
- Halo, Ała!
- Halo, Franek! I nie mów do mnie "Ała", tylko "Superbohater", jasne?!
mój najsuperowniejszy superbohater skończył dzisiaj 5 lat.
zamieścić tu zdjęcie jego zalergizowanej buzi? mam alergię na jego alergię, więc nie robię mu zdjęć.
jak myślę o jego alergiach, o towarzyszących im chorobach, o jego wrażliwości, o jego nieodporności, to sobie myślę, że życie go nie rozpieszcza.
jak myślę o tym, ile miłości go otacza, ile jej dostaje, to wiem, że dostaje to, co najważniejsze.
jest taki mądry, że aż czasem wolałabym, żeby był bardziej głuptaskiem. cieszę się, że czasem walnie Frania (!). jest coraz odważniejszy, coraz śmielszy, coraz sprawniejszy, a jego język... gdyby wszyscy Polacy (tak, tych dorosłych mam na myśli!) tak się wypowiadali... jak on pięknie mówi! jakich słów używa! miód na moje serce.
kocham go TAK bardzo!
- Halo, Ała!
- Halo, Franek! Co robisz?
- Nić.
- Nic? To zrób coś! Na przykład kakao!
i nieco później:
- Halo, Ała!
- Halo, Franek! I nie mów do mnie "Ała", tylko "Superbohater", jasne?!
mój najsuperowniejszy superbohater skończył dzisiaj 5 lat.
zamieścić tu zdjęcie jego zalergizowanej buzi? mam alergię na jego alergię, więc nie robię mu zdjęć.
jak myślę o jego alergiach, o towarzyszących im chorobach, o jego wrażliwości, o jego nieodporności, to sobie myślę, że życie go nie rozpieszcza.
jak myślę o tym, ile miłości go otacza, ile jej dostaje, to wiem, że dostaje to, co najważniejsze.
jest taki mądry, że aż czasem wolałabym, żeby był bardziej głuptaskiem. cieszę się, że czasem walnie Frania (!). jest coraz odważniejszy, coraz śmielszy, coraz sprawniejszy, a jego język... gdyby wszyscy Polacy (tak, tych dorosłych mam na myśli!) tak się wypowiadali... jak on pięknie mówi! jakich słów używa! miód na moje serce.
kocham go TAK bardzo!
wtorek, 16 lipca 2013
Dwa razy
nic dwa razy się nie zdarza, więc i ta sytuacja już nigdy się nie powtórzy. to właśnie dziś Kuba jest dokładnie dwa razy starszy niż Franio. od jutra będzie już po prostu starszy o 2,5 roku.
z tej okazji świętowaliśmy/malowaliśmy już od ósmej:
z pewnością kiedyś się zbiorę, żeby opisać ich dynamiczne interakcje, na razie tylko je zobrazuję :)
są super. chociaż czasami...
właśnie dlatego przywiozłam ich dziś do Dziadków. żeby trochę odpocząć.
z tej okazji świętowaliśmy/malowaliśmy już od ósmej:
z pewnością kiedyś się zbiorę, żeby opisać ich dynamiczne interakcje, na razie tylko je zobrazuję :)
są super. chociaż czasami...
właśnie dlatego przywiozłam ich dziś do Dziadków. żeby trochę odpocząć.
sobota, 13 lipca 2013
Byliśmy w Poznaniu
i spędziliśmy ten czas szalenie aktywnie:
po tylu aktywnościach spać można było gdziekolwiek:
jedyny problem, jaki mieliśmy, to wybór aktywności. z dużej części musieliśmy zrezygnować :(
na basenie zdjęć nie robiłam. w Gnieźnie niestety też nie :( do nadrobienia!
po tylu aktywnościach spać można było gdziekolwiek:
apetyt też dopisywał:
a na deser wykopaliska: kości, czaszki, całe szkielety... pierwszy raz widziałam. tuż pod oknem.jedyny problem, jaki mieliśmy, to wybór aktywności. z dużej części musieliśmy zrezygnować :(
na basenie zdjęć nie robiłam. w Gnieźnie niestety też nie :( do nadrobienia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































