to mi się wydaje bardzo dużo!
uwielbiam tego gościa!
część zdjęć autorstwa Katarzyny Gałązki. widać, które. (ale moje nie gorsze :-))
sobota, 23 kwietnia 2011
czwartek, 21 kwietnia 2011
U nas już święta
święto medycyny, konkretnie
świętujemy zwycięstwo medycyny nad choróbskami, bo już naprawdę miałam dość. oddychanie Kuby zrobiło się trochę straszne i pierwszy raz z ulgą przyjęłam antybiotyk i steryd. a do tego kilka dodatków...
już jest lepiej.
mamy też inne zdjęcia, piękne. sprzed. może w święta tu trafią.
a to zdjęcie zainspirowane innym mamowym blogiem
wszystkim życzymy ZDROWYCH świąt!!
sobota, 16 kwietnia 2011
Dla Taty
Kubuś wczoraj realizował ambicje taty:
na łące okazało się, że rower jest tym, czym w istocie jest - środkiem transportu.
to błoto było celem!
na łące okazało się, że rower jest tym, czym w istocie jest - środkiem transportu.
to błoto było celem!
piątek, 15 kwietnia 2011
Tajemnica
w sklepie meblowym:
- Mamo, czy to jest łoś?
skoro o zwierzętach mowa, to trochę zbaraniałam... ale wkrótce zobaczyłam poroże. mam nadzieję, że sztuczne.
- Nie, synku, to jest raczej jeleń...
- Dlaczego mu głowa odpadła?
w samochodzie Babci:
- Ćśśśśś, synku, nie mów nic babci.
- Co?
- Nie mów nic babci, to będzie nasza tajemnica.
- Co?
- Będziemy mieć tajemnicę, nic nie powiemy babci.
- Co?
- Już nic...
- Mamo, czy to jest łoś?
skoro o zwierzętach mowa, to trochę zbaraniałam... ale wkrótce zobaczyłam poroże. mam nadzieję, że sztuczne.
- Nie, synku, to jest raczej jeleń...
- Dlaczego mu głowa odpadła?
w samochodzie Babci:
- Ćśśśśś, synku, nie mów nic babci.
- Co?
- Nie mów nic babci, to będzie nasza tajemnica.
- Co?
- Będziemy mieć tajemnicę, nic nie powiemy babci.
- Co?
- Już nic...
środa, 13 kwietnia 2011
Gile
w drodze do przedszkola rozmawialiśmy dziś z Kubą o gilach. rzecz niestety nie dotyczyła uroczych małych ptaszków o czerwonych brzuszkach...
- Zapomniałam wyciągnąć Ci gile fridą.
- Co one chcą?
- Kto?
- Gile.
- ...
- Co one chcą? One chcą być w nosku?
- Nie, one chcą być wyciągnięte fridą.
- One się smucą?
- ... *
z drugiej strony - przy całej jego elokwencji - w Kubusia wstępuje czasem tumanizm:
- Co tam pracuje koparka? [w tym kontekście "co" oznacza "dlaczego" i jest to dla mnie zupełnie jasne]
- Pracuje, bo tam panowie układają takie duże rury.
- Co?
- Takie duże rury kładą, żeby woda z sedesu mogła odpływać do oczyszczalni.
- Co?
- Takimi dużymi rurami brudna woda z domków płynie do oczyszczalni i tam się ją czyści.
- Co?
- Nie wiem, co! Rury kładą.
- Co?
- Nie wiem, co, synku. O co Ty mnie pytasz?
- O co?
- No właśnie: o co?
- Co?
- Aaaaaaaaaaaaaaaa!!!
*tak naprawdę w takich sytuacjach tam nie następują żadne trzy kropki autoryzowane przez mamę, tylko chwila ciszy, a po niej wyznanie (prawdopodobnie dość wyrwane z kontekstu dla rozmówcy): Kocham Cię! każdorazowo...
- Zapomniałam wyciągnąć Ci gile fridą.
- Co one chcą?
- Kto?
- Gile.
- ...
- Co one chcą? One chcą być w nosku?
- Nie, one chcą być wyciągnięte fridą.
- One się smucą?
- ... *
z drugiej strony - przy całej jego elokwencji - w Kubusia wstępuje czasem tumanizm:
- Co tam pracuje koparka? [w tym kontekście "co" oznacza "dlaczego" i jest to dla mnie zupełnie jasne]
- Pracuje, bo tam panowie układają takie duże rury.
- Co?
- Takie duże rury kładą, żeby woda z sedesu mogła odpływać do oczyszczalni.
- Co?
- Takimi dużymi rurami brudna woda z domków płynie do oczyszczalni i tam się ją czyści.
- Co?
- Nie wiem, co! Rury kładą.
- Co?
- Nie wiem, co, synku. O co Ty mnie pytasz?
- O co?
- No właśnie: o co?
- Co?
- Aaaaaaaaaaaaaaaa!!!
*tak naprawdę w takich sytuacjach tam nie następują żadne trzy kropki autoryzowane przez mamę, tylko chwila ciszy, a po niej wyznanie (prawdopodobnie dość wyrwane z kontekstu dla rozmówcy): Kocham Cię! każdorazowo...
niedziela, 10 kwietnia 2011
sobota, 9 kwietnia 2011
Franio. 3 miesiące.
Franio.
budzi się ok. 6:30. zazwyczaj nie jest zachwycony. ale też nie płacze. wydaje swoje kocie dźwięki.
zachwycony staje się po zdjęciu pieluchy. wtedy kocie dźwięki znikają na rzecz dźwięków okołodialogowych. Franio patrzy intensywnie w oczy i zagaduje. cudnie zagaduje. ja nie mogę się oprzeć.
potem zazwyczaj zostaje chwilę sam, a jeszcze później obserwuje procedurę przygotowywania śniadania dla Kubusia i kawy dla mamy z perspektywy swojego leżaczka. jest spokojny, zainteresowany.
jego poranna aktywność trwa ok. 45 minut, po których chętnie zasypia. najchętniej w samochodzie. tyle że my o tej porze rzadko gdzieś wychodzimy... tak więc 45 minut często przeciąga się do godziny lub więcej. potem Franio zasypia, ale odłożony do sypialni niedługo potem się budzi. mam wrażenie, że w ciągu dnia lepiej śpi w lekkim szumie niż w ciszy.
potem dzień wygląda różnie, zazwyczaj udaje mu (mi?) się złapać jeden długi sen. najchętniej w samochodzie i zakończenie w foteliku samochodowym w domu. ale dziś spał 3,5 godziny w wózku. i to było baaaardzo dobre 3,5 godziny :-) potem już sen urywany, najdłużej godzina, a i to rzadko.
wieczorem ma już swój rytm. o 18:00 nie śpi, o 18:30 już się nudzi, najpóźniej o 19:00 należy się kąpiel. w kąpieli jest bosko! przede wszystkim na wyciągnięcie nogi jest Kubuś. jak jest Kubuś, to Franio chalpie mniej. wpatruje się w brata jak w ikonę i zapomina o możliwości ruchu. jeśli zdarza mu się kąpać samemu, macha kończynami jak wiatrak :-) woda zawsze dobrze mu robi. a ja uwielbiam chwile, kiedy on w zapamiętaniu młóci wodę, wpatrując się intensywnie w moje oczy. tak jakby uzyskiwał w ten sposób pewność, że jest bezpieczny i że nic mu się nie stanie.
po kąpieli karmienie i usypianie przy piersi. wtedy go przetrzymuję, bo w takim układzie śpi, a ja mogę pooglądać jakiś film :-) a jak już go odłożę, to się budzi. ale od jakiegoś czasu budzi się i sam się sobą zajmuje, aż uśnie. to jest dla mnie absolutna nowość. z Kubą tego nie mieliśmy. Kuba bardziej domagał się kontaktu. a może to ja się domagałam? a może znał możliwości? w każdym razie Franio zasypia sam ok. 21ej. na leżaczku. wtedy przenoszę go do naszej sypialni i śpi tak do ok. 1ej. potem śpi juz z nami, wtulony we mnie, na moim ramieniu lub na moim brzuchu. bywa, że śpię tak głęboko, że o nim zapominam. wierzę mocno w instynkt i mam nadzieję, że mu żadnej krzywdy nie zrobię. uwielbiam z nim spać. śpię wtedy spokojnie i głęboko właśnie. tylko Kubusia mi brakuje :-((
ostatnio Franio jada w nocy dwa razy, niestety nad ranem robi się niespokojny, coś mu dokucza.
Franio rzadko płacze. wczoraj akurat płakał dużo, to ewidentnie nie był jego dzień. ale to był wyjątek. zwykle nie płacze. jeśli nie jest z czegoś zadowolony, ma duży repertuar dźwięków poprzedzających płacz - one pozwalają zareagować w porę na jego potrzeby.
poza tym nie ma żadnych kolek, kłopotów z brzuszkiem, ze snem, z czymkolwiek. to taki bezproblemowy chłopak :-)
uwielbia swojego kolorowego motyla, z którym może rozmawiać pół godziny bez chwili znudzenia. lubi też zielone krokodyle, które zazwyczaj siedzą na oparciu kanapy podczas jego posiłków - wtedy uśmiecha się do nich, jak tylko przełknie ostatni łyk mleka.
uwielbia swojego brata. przypatruje mu się uważnie, jak tylko go zobaczy i pozwala mu robić ze sobą różne rzeczy. (miło mi widzieć, że ktoś podziela moje uczucia!)
miewa alergiczną skórę. ale ja się tym nie przejmuję i nie stosuję żadnej diety. alergiczne objawy przychodzą i odchodzą bez związku z moimi posiłkami. uff! (wiem, wszystko jeszcze przede mną)
aha, Franio waży 6100g, mierzy niewiadomo ile (przyjmuję, że 60, ale to bez mierzenia), ubrania nosi na 62/68.
najbardziej lubię jego oczy i czoło.
jego oczy są takie uważne. wpatruje się w różne obiekty z ogromną intensywnością. bystrość oczu wiąże się z czołem, które bardzo często jest pomarszczone, jakby się Franio czemuś ciągle dziwił. to tak ten świat wygląda? to jest motyl? to jest mama? przy tym ostatnim obiekcie twarz nagle się zmienia i na twarzy Frania pojawia się cudny błogi uśmiech. i taka łagodność. i zaraz zaczyna się dialogowanie. które trudno nagrać, bo to przecież dialog ze mną, a nie z obiektywem. a ja nie mam (już?) obsesji uwieczniania wszystkiego. niech część tej rzeczywistości będzie tylko moja i tylko teraz.
ale czoło uwielbiam nie tylko przez zmarszczki. otóż pod skórą na czole jest jeszcze warstewka tłuszczu. przez co czoło jest nadal mięciutkie i jakieś takie aksamitne. czoło Frania pamiętam z pierwszych minut po jego narodzinach. najmilsza faktura, z jaką się zetknęłam.
to dziś:
budzi się ok. 6:30. zazwyczaj nie jest zachwycony. ale też nie płacze. wydaje swoje kocie dźwięki.
zachwycony staje się po zdjęciu pieluchy. wtedy kocie dźwięki znikają na rzecz dźwięków okołodialogowych. Franio patrzy intensywnie w oczy i zagaduje. cudnie zagaduje. ja nie mogę się oprzeć.
potem zazwyczaj zostaje chwilę sam, a jeszcze później obserwuje procedurę przygotowywania śniadania dla Kubusia i kawy dla mamy z perspektywy swojego leżaczka. jest spokojny, zainteresowany.
jego poranna aktywność trwa ok. 45 minut, po których chętnie zasypia. najchętniej w samochodzie. tyle że my o tej porze rzadko gdzieś wychodzimy... tak więc 45 minut często przeciąga się do godziny lub więcej. potem Franio zasypia, ale odłożony do sypialni niedługo potem się budzi. mam wrażenie, że w ciągu dnia lepiej śpi w lekkim szumie niż w ciszy.
potem dzień wygląda różnie, zazwyczaj udaje mu (mi?) się złapać jeden długi sen. najchętniej w samochodzie i zakończenie w foteliku samochodowym w domu. ale dziś spał 3,5 godziny w wózku. i to było baaaardzo dobre 3,5 godziny :-) potem już sen urywany, najdłużej godzina, a i to rzadko.
wieczorem ma już swój rytm. o 18:00 nie śpi, o 18:30 już się nudzi, najpóźniej o 19:00 należy się kąpiel. w kąpieli jest bosko! przede wszystkim na wyciągnięcie nogi jest Kubuś. jak jest Kubuś, to Franio chalpie mniej. wpatruje się w brata jak w ikonę i zapomina o możliwości ruchu. jeśli zdarza mu się kąpać samemu, macha kończynami jak wiatrak :-) woda zawsze dobrze mu robi. a ja uwielbiam chwile, kiedy on w zapamiętaniu młóci wodę, wpatrując się intensywnie w moje oczy. tak jakby uzyskiwał w ten sposób pewność, że jest bezpieczny i że nic mu się nie stanie.
po kąpieli karmienie i usypianie przy piersi. wtedy go przetrzymuję, bo w takim układzie śpi, a ja mogę pooglądać jakiś film :-) a jak już go odłożę, to się budzi. ale od jakiegoś czasu budzi się i sam się sobą zajmuje, aż uśnie. to jest dla mnie absolutna nowość. z Kubą tego nie mieliśmy. Kuba bardziej domagał się kontaktu. a może to ja się domagałam? a może znał możliwości? w każdym razie Franio zasypia sam ok. 21ej. na leżaczku. wtedy przenoszę go do naszej sypialni i śpi tak do ok. 1ej. potem śpi juz z nami, wtulony we mnie, na moim ramieniu lub na moim brzuchu. bywa, że śpię tak głęboko, że o nim zapominam. wierzę mocno w instynkt i mam nadzieję, że mu żadnej krzywdy nie zrobię. uwielbiam z nim spać. śpię wtedy spokojnie i głęboko właśnie. tylko Kubusia mi brakuje :-((
ostatnio Franio jada w nocy dwa razy, niestety nad ranem robi się niespokojny, coś mu dokucza.
Franio rzadko płacze. wczoraj akurat płakał dużo, to ewidentnie nie był jego dzień. ale to był wyjątek. zwykle nie płacze. jeśli nie jest z czegoś zadowolony, ma duży repertuar dźwięków poprzedzających płacz - one pozwalają zareagować w porę na jego potrzeby.
poza tym nie ma żadnych kolek, kłopotów z brzuszkiem, ze snem, z czymkolwiek. to taki bezproblemowy chłopak :-)
uwielbia swojego kolorowego motyla, z którym może rozmawiać pół godziny bez chwili znudzenia. lubi też zielone krokodyle, które zazwyczaj siedzą na oparciu kanapy podczas jego posiłków - wtedy uśmiecha się do nich, jak tylko przełknie ostatni łyk mleka.
uwielbia swojego brata. przypatruje mu się uważnie, jak tylko go zobaczy i pozwala mu robić ze sobą różne rzeczy. (miło mi widzieć, że ktoś podziela moje uczucia!)
miewa alergiczną skórę. ale ja się tym nie przejmuję i nie stosuję żadnej diety. alergiczne objawy przychodzą i odchodzą bez związku z moimi posiłkami. uff! (wiem, wszystko jeszcze przede mną)
aha, Franio waży 6100g, mierzy niewiadomo ile (przyjmuję, że 60, ale to bez mierzenia), ubrania nosi na 62/68.
najbardziej lubię jego oczy i czoło.
jego oczy są takie uważne. wpatruje się w różne obiekty z ogromną intensywnością. bystrość oczu wiąże się z czołem, które bardzo często jest pomarszczone, jakby się Franio czemuś ciągle dziwił. to tak ten świat wygląda? to jest motyl? to jest mama? przy tym ostatnim obiekcie twarz nagle się zmienia i na twarzy Frania pojawia się cudny błogi uśmiech. i taka łagodność. i zaraz zaczyna się dialogowanie. które trudno nagrać, bo to przecież dialog ze mną, a nie z obiektywem. a ja nie mam (już?) obsesji uwieczniania wszystkiego. niech część tej rzeczywistości będzie tylko moja i tylko teraz.
ale czoło uwielbiam nie tylko przez zmarszczki. otóż pod skórą na czole jest jeszcze warstewka tłuszczu. przez co czoło jest nadal mięciutkie i jakieś takie aksamitne. czoło Frania pamiętam z pierwszych minut po jego narodzinach. najmilsza faktura, z jaką się zetknęłam.
to dziś:
piątek, 8 kwietnia 2011
Zdolności
przyglądanie się przejawom zdolności (lub ich braku) moich dzieci (no dobra, dziecka) jest dla mnie ekscytujące. może dlatego, ze na razie nie czuję się zawiedziona.
co prawda plastycznie Kubuś leży
(szkoda, oczywiście!), ale za to werbalnie... miód na moje uszy! jak on się pięknie wypowiada! jakich słów używa! jakich zwrotów! większości oczywiście nie zapamiętuję i myślę, że czas najwyższy coś z tym zrobić.kilka zapamiętanych:
- Kubusiu, czy możesz wnieść te niańki do domu? [nie, nie były to dwie otyłe kobiety :-))]
- Jeśli chcesz, to je wniosę.
- Kubusiu, co robiłeś dzisiaj w klubiku?
- Byliśmy na dworze i zjeżdżałem na zjeżdżalni. Na dwóch zjeżdżalniach.
- A byłeś w piaskownicy?
- Nie, w piaskownicy niestety nie byłem...
Kubusia rozliczne zwierzątka prowadzą bardzo dużo dialogów. mnie rozłożył jeden z nich. a raczej przedstawienie go:
- Żyrafko, czy możesz oddać mi swoją gumkę?
- O, tak! - zgodziła się żyrafka. [!!!]
no i ta bystrość umysłu, uważność.
scena rozgrywa się w łazience. jestem w niej ja, Kubuś, Franio i Babcia. Babcia nosi marudzącego już Frania na rękach.
B.: Chodź, Franiu, pójdziemy do drugiego pokoiku.
na czole Kuby pojawia się typowa zmarszczka
K.: Mamo, czy to jest pokoik?
M.: Nie, Kubusiu, to jest łazienka.
K.: To dlaczego Babcia powiedziała "pójdziemy do drugiego pokoiku"??
tak wygląda ten nasz cud:
kocham go ogromnie!
czwartek, 7 kwietnia 2011
Raj dla alergików
mnie alergia w tym roku - odpukać! - traktuje wyjątkowo łagodnie, ale Kuba już dwa miesiące ma katar :-((
wybraliśmy się więc do raju...
ten kuracjusz wdychał najwięcej
jako że brał czynny udział w zawodach dookoła "grzybka"
na ostatnim okrążeniu prawie wypadł z kadru!
wybraliśmy się więc do raju...
ten kuracjusz wdychał najwięcej
jako że brał czynny udział w zawodach dookoła "grzybka"
na ostatnim okrążeniu prawie wypadł z kadru!
wszystkim alergikom polecamy tężnię konstancińską - już czynna!
środa, 6 kwietnia 2011
Jeszcze o Kubusiu, a co tam!
pewnego dnia, po przestudiowaniu jakiejś instrukcji online postanowiłam sprawdzić, co przegapiłam. bo nigdy nie zdecydowałam się nosić Kubusia na plecach. teraz myślę, że szkoda, bo to bardzo pomocne w niektórych sytuacjach. może z Franiem będzie inaczej.
a nadrabianie zaległości wyglądało tak:
podobało się. przez jakieś 3 minuty :-) przegapiona opcja
a nadrabianie zaległości wyglądało tak:
podobało się. przez jakieś 3 minuty :-) przegapiona opcja
Wyzwania
otwarto w ubiegły weekend nowe miejsce mamowo-dzieciowe. nie, dzieciowo-mamowe raczej. Tamika. oczywiście natychmiast się tam udaliśmy. i to było pierwsze wyzwanie: ja, dwójka dzieci i torba pełna ciuchów na szafing. no i fotelik samochodowy i plecak z tysiącem bardzo potrzebnych rzeczy. po wyjechaniu z domu o 10ej udało nam się dotrzeć na miejsce ok. 13ej. nie, nie było to w Krakowie... po drodze po prostu dwaj chłopcy zapadli w kamienny sen... ja w wielkiej rozterce zdecydowałam się jednak zostać w samochodzie i poczekać, aż się obudzą, zamiast wracać do domu. no dobra, prawda była taka, że wróciłam, ale w połowie drogi zawróciłam z powrotu i już zostałam :-)
wewnątrz nie znalazłam ani jednej mamy samej z dwójką dzieci. co więcej - wielu mamom pojedynczych dzieci towarzyszyli tatowie. tak było zdecydowanie łatwiej... wszystkie te kupy, jedzenia (a Kubie przecież nie można nic kupić, tylko trzeba z termosika i słoiczka), płacze, noszenia, niemożność odłożenia Frania gdziekolwiek były dla mnie wyzwaniem. jak już się uporałam z natłokiem aktywności (karmienie dwójki, przewijanie jednego), było lepiej. nawet obkupiłam Kubę w bardzo zacną odzież - w sam raz na wielkość i to, co rzeczywiście chciałam. ale do dziś nie wiem, czy się podziwiać, czy pukać w głowę i zalecać więcej luzu.
mój luz wtedy polegał na tym, że nie robiłam zdjęć :-)
a w niedzielę udaliśmy się tam już we czwórkę i wtedy jakieś zdjęcia bez problemu udało się zrobić. głównie Kubie na zajęciach sportowych:
podczas zajęć Kuba po raz kolejny pokazał swoją anielską naturę. cierpliwy, zaangażowany, wykonujący polecenia, uważny... zaowocowało to tym, że skupiał najwięcej uwagi pań prowadzących zajęcia i był jedynym dzieckiem, do którego zwracały się po imieniu. coś on w sobie ma, ten nasz Kubuś! i zdecydowanie nie jest to subiektywne wrażenie!
a miejsce? piękne, dopracowane, wymuskane, warszawskie. bogata oferta zajęć i chyba dość drogie (na otwarciu było za darmo, więc nie wiem na pewno). pyyyyyszna kawa! dużo światła. dobry dojazd.
wewnątrz nie znalazłam ani jednej mamy samej z dwójką dzieci. co więcej - wielu mamom pojedynczych dzieci towarzyszyli tatowie. tak było zdecydowanie łatwiej... wszystkie te kupy, jedzenia (a Kubie przecież nie można nic kupić, tylko trzeba z termosika i słoiczka), płacze, noszenia, niemożność odłożenia Frania gdziekolwiek były dla mnie wyzwaniem. jak już się uporałam z natłokiem aktywności (karmienie dwójki, przewijanie jednego), było lepiej. nawet obkupiłam Kubę w bardzo zacną odzież - w sam raz na wielkość i to, co rzeczywiście chciałam. ale do dziś nie wiem, czy się podziwiać, czy pukać w głowę i zalecać więcej luzu.
mój luz wtedy polegał na tym, że nie robiłam zdjęć :-)
a w niedzielę udaliśmy się tam już we czwórkę i wtedy jakieś zdjęcia bez problemu udało się zrobić. głównie Kubie na zajęciach sportowych:
bo Franio wtedy...
no, ale w końcu się obudził:
podczas zajęć Kuba po raz kolejny pokazał swoją anielską naturę. cierpliwy, zaangażowany, wykonujący polecenia, uważny... zaowocowało to tym, że skupiał najwięcej uwagi pań prowadzących zajęcia i był jedynym dzieckiem, do którego zwracały się po imieniu. coś on w sobie ma, ten nasz Kubuś! i zdecydowanie nie jest to subiektywne wrażenie!
a miejsce? piękne, dopracowane, wymuskane, warszawskie. bogata oferta zajęć i chyba dość drogie (na otwarciu było za darmo, więc nie wiem na pewno). pyyyyyszna kawa! dużo światła. dobry dojazd.
wtorek, 5 kwietnia 2011
Ruchy
mało tu ostatnio newsów, bo chorowałam. tak, tak, znowu :-(
ale teraz już jest dobrze, postaram się nadrobić zaległości, bo chłopaki są cudne, jest o czym pisać.
poniżej ilustracja sprawności manualnej Franka, ale warto jeszcze o jego ruchach słów parę napisać.
otóż nieprawdą jest, że taki malec potrafi tylko leżeć i już. Franio ma nieco bogatszy repertuar zachowań.
już od dawna potrafi się przekręcić z brzuszka na plecy. oczywiście niektórzy poprawią mnie, określając ten ruch przewróceniem się, ale jak zwał, tak zwał - już od jakiegoś miesiąca Franek położony na brzuchu potrafi dzięki sprawdzonej kombinacji kończyn górnych przekręcić się na plecy. miszczu, jednym słowem :-)
Franio śpi z nami w łóżku. ma w nim wyznaczony maleńki wycinek z samego brzegu. tam jest odkładany i tam ma spać, a ja tuż obok. no i co? jakież jest moje zdumienie, kiedy na kolejne karmienie budzę się zazwyczaj na środku łóżka, a Franek, wtulony we mnie, wydaje się przepychać mnie jeszcze dalej?? on w jakiś tajemniczy sposób przepełza te kilkadziesiąt centymetrów! teraz kładę się tuż przy nim, niejako go blokując i co? i nic! efekt jest taki sam! przypuszczam, że on tylko udaje, że nie umie chodzić... tak więc, drogie młode mamy, które mnie czytacie - jeśli macie poczucie, że z lodówki zniknęło coś w tajemniczy sposób, to nie zrzucajcie winy na małą myszkę, co to może przyszła i zjadła - to zapewne Wasze dziecię schodzi sobie w nocy na małą przekąskę!
trzeci ruch, jaki Franio opanował, to kręcenie się wokół własnej osi na moim brzuchu. Franio zazwyczaj spędza na nim część nocy, co obojgu nam sprawia wyraźną przyjemność. układam go wzdłuż siebie, z głową tuż pod brodą, żebym mogła się jakoś sensownie przykryć, a on wcześniej czy później przemieszcza się tak, że ląduje w poprzek mnie ze zwisająca głową
o, obudził się, lecę!
ale teraz już jest dobrze, postaram się nadrobić zaległości, bo chłopaki są cudne, jest o czym pisać.
poniżej ilustracja sprawności manualnej Franka, ale warto jeszcze o jego ruchach słów parę napisać.
otóż nieprawdą jest, że taki malec potrafi tylko leżeć i już. Franio ma nieco bogatszy repertuar zachowań.
już od dawna potrafi się przekręcić z brzuszka na plecy. oczywiście niektórzy poprawią mnie, określając ten ruch przewróceniem się, ale jak zwał, tak zwał - już od jakiegoś miesiąca Franek położony na brzuchu potrafi dzięki sprawdzonej kombinacji kończyn górnych przekręcić się na plecy. miszczu, jednym słowem :-)
Franio śpi z nami w łóżku. ma w nim wyznaczony maleńki wycinek z samego brzegu. tam jest odkładany i tam ma spać, a ja tuż obok. no i co? jakież jest moje zdumienie, kiedy na kolejne karmienie budzę się zazwyczaj na środku łóżka, a Franek, wtulony we mnie, wydaje się przepychać mnie jeszcze dalej?? on w jakiś tajemniczy sposób przepełza te kilkadziesiąt centymetrów! teraz kładę się tuż przy nim, niejako go blokując i co? i nic! efekt jest taki sam! przypuszczam, że on tylko udaje, że nie umie chodzić... tak więc, drogie młode mamy, które mnie czytacie - jeśli macie poczucie, że z lodówki zniknęło coś w tajemniczy sposób, to nie zrzucajcie winy na małą myszkę, co to może przyszła i zjadła - to zapewne Wasze dziecię schodzi sobie w nocy na małą przekąskę!
trzeci ruch, jaki Franio opanował, to kręcenie się wokół własnej osi na moim brzuchu. Franio zazwyczaj spędza na nim część nocy, co obojgu nam sprawia wyraźną przyjemność. układam go wzdłuż siebie, z głową tuż pod brodą, żebym mogła się jakoś sensownie przykryć, a on wcześniej czy później przemieszcza się tak, że ląduje w poprzek mnie ze zwisająca głową
o, obudził się, lecę!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























































