przyglądanie się przejawom zdolności (lub ich braku) moich dzieci (no dobra, dziecka) jest dla mnie ekscytujące. może dlatego, ze na razie nie czuję się zawiedziona.
co prawda plastycznie Kubuś leży
(szkoda, oczywiście!), ale za to werbalnie... miód na moje uszy! jak on się pięknie wypowiada! jakich słów używa! jakich zwrotów! większości oczywiście nie zapamiętuję i myślę, że czas najwyższy coś z tym zrobić.kilka zapamiętanych:
- Kubusiu, czy możesz wnieść te niańki do domu? [nie, nie były to dwie otyłe kobiety :-))]
- Jeśli chcesz, to je wniosę.
- Kubusiu, co robiłeś dzisiaj w klubiku?
- Byliśmy na dworze i zjeżdżałem na zjeżdżalni. Na dwóch zjeżdżalniach.
- A byłeś w piaskownicy?
- Nie, w piaskownicy niestety nie byłem...
Kubusia rozliczne zwierzątka prowadzą bardzo dużo dialogów. mnie rozłożył jeden z nich. a raczej przedstawienie go:
- Żyrafko, czy możesz oddać mi swoją gumkę?
- O, tak! - zgodziła się żyrafka. [!!!]
no i ta bystrość umysłu, uważność.
scena rozgrywa się w łazience. jestem w niej ja, Kubuś, Franio i Babcia. Babcia nosi marudzącego już Frania na rękach.
B.: Chodź, Franiu, pójdziemy do drugiego pokoiku.
na czole Kuby pojawia się typowa zmarszczka
K.: Mamo, czy to jest pokoik?
M.: Nie, Kubusiu, to jest łazienka.
K.: To dlaczego Babcia powiedziała "pójdziemy do drugiego pokoiku"??
tak wygląda ten nasz cud:
kocham go ogromnie!





















































