środa, 7 grudnia 2011

Aktualizacja

no tak, słusznie zostałam upomniana, że przecież Franek świetnie też robi "papa". robi.
poza tym namiętnie zamyka i otwiera, wkłada i wyjmuje, próbuje zakręcać i odkręcać.
no i klęczy, czy też siada na piętach.
i niechętnie je.
i śpi nienajlepiej. tzn. często się budzi.
potrafi długo bawić się sam. różnymi zabawkami, w różnych miejscach. bez marudzenia i wzywania pomocy.

parę innych rzeczy o nim też da się powiedzieć, ale kto by to wszystko spamiętał?

porównywać do Kubusia nie powinnam, prawda? ale ZESTAWIAĆ z nim??

poniedziałek, 5 grudnia 2011

FRANEK

Kuba, Kuba, Kuba... a Franek też jest bardzo fajny! ooooo, Franek, ten to dopiero jest fajny!
nie wiem, kiedy jest najfajniejszy, to znaczy podczas jakiej czynności. to się chyba nie da stopniować.
na pewno bardzo, niezmiernie mnie śmieszy, kiedy zasypia. no, tego się nie da opowiedzieć. nagrać niestety też nie, chyba że Święty tu zajrzy i przyniesie mi w prezencie noktowizor, o którym marzę od jakiegoś czasu. bo to po prostu można pęknąć ze śmiechu. te pozy... te dźwięki! i próba sprawdzenia wszystkiego na własnej skórze. nie jakaś tam wiara w mądrość ludową: głową muru nie przebijesz? a skąd wiecie? próbowaliście? pewnie nie! to ja spróbuję. puk! (głupi nie jest, robi to delikatnie) tak nie, rzeczywiście. puk! no, faktycznie nie. a tak? puk! (tym razem potylicą) nie? może jeszcze raz: puk! no nie. bokiem? puk! i tak co noc... wczorajsza noc była pod tym względem wyjątkowa, bo po przyjeździe od Dziadków, Franio obudził się ok. 21:30 i tak sobie pukał już do 23ej i nawet trochę dłużej. pukał, przełaził przeze mnie, rzucał się na mnie, całował mnie w usta, wkładał mi swój palec do ust, mój do swojej buzi, klepał mnie w brzuch a potem w ramię, a potem w brzuch i w ramię na zmianę... jego inwencja w tym zakresie jest niezwykła!
że Franio lubi pieska, to już wiecie. te miny powyżej to właśnie do pieska.
lubi też chodzić po schodach. i umie z nich schodzić tyłem. robi to w niezłym tempie - zwłaszcza u Dziadków, gdzie schody są wyjątkowo śliskie.
co jeszcze lubi? lubi burzyć wieże. do wieży może przybiec z drugiego końca domu, oderwany od dowolnej aktywności. ciach! i po wieży...
uwielbia zrzucać książki i płyty z półek (tak, to ten słodki okres...) i zbierać jedzenie z podłogi. o dziwo grzebać w szufladach nie lubi tak bardzo jak Kubuś (ach, te porównania!) rozumiem to tak, że zabawki Kuby są na tyle absorbujące i jest ich tak dużo, że Franio nie potrzebuje aż tak bardzo szukać nowych zajęć.
to, co Franio jeszcze uwielbia to pokrzykiwanie. głośne pokrzykiwanie :-) ja to też uwielbiam. jak on się w taki nieskrępowany sposób wydziera.

najnowsze osiągnięcie Frania z zakresu aktywności fizycznej to samodzielne stanie. coraz częściej przez kilka chwil stoi. czasem się przewraca...
za to nadal nie umie siedzieć. no cóż. ja też nie :-)
no i śmieje się, śmieje, śmieje i zaczepia. mmm... zaczepianie jest słodkie...

Unplugged

jakiś czas temu nie było prądu. dłuuuuugo. u nas oznacza to brak światła, brak ciepłej wody, brak ogrzewania i brak możliwości gotowania.
było suuuuper!
wyjąwszy mrożonki, które w większości padły :-(

Drugi dzień w przedszkolu

drugi dzień Młodszego Brata, oczywiście.
okazją były warsztaty plastyczne dla dzieci i ich rodziców.
jak widać, praca przy Kubusiowym stoliku wre. a po kilkudziesięciu minutach...
tak, został tylko Kubuś. i chciał jeszcze tworzyć, tworzyć, tworzyć...*
a w tym czasie Młodszy Brat...
z entuzjazmem eksplorował. też chciał tworzyć, ale paskudna matka nie chciała mu udostępnić wykałaczek...

a skoro przy przedszkolu jesteśmy: odbył się wreszcie. długo oczekiwany. bal.
spektakularne wejście...
i nie wiem, co dalej, bo mnie tam nie było. wiem tylko, że spidermanów było trzech. ale to nie zmniejszyło radości Kuby z przebrania. zresztą takich mięśni nie miał chyba nikt :-)

*a propos tworzenia: uderzyło mnie ostatnio, jak często Kuba na propozycje rysowania reaguje: ale ja nie umiem. dopiero wczoraj powiązałam to z jego wiedzą wyniesioną z przedszkola, że podczas kolorowania nie wolno wychodzić za linię oraz z pięknymi laurkami, które z różnych okazji otrzymujemy od - jak rozumiem - "cioć". czy nie można by spalić wszystkich tradycyjnych kolorowanek? tak masowo i publicznie? na przykład na Placu Zamkowym pod choinką? płomyczek przyćmiłby ją swoim blaskiem...
a to dopiero przedszkole. co będzie, jak pójdzie do szkoły? ja nie umiem śpiewać? ja nie umiem liczyć? coraz poważniej zastanawiam się nad wyjątkową szkołą. jakąś nienormalną. tak bardzo nie chciałabym, żeby ktoś mu ujmował wiary w siebie...

niedziela, 27 listopada 2011

Z pieskiem

polecam uważne przyjrzenie się chwytom Frania... i błagalnemu spojrzeniu pieska...
dzieci lubią misie... i pieski...

środa, 23 listopada 2011

3 lata i 4 miesiące

znowu mam bzika na punkcie Kuby...
znowu?? zapytacie... ano, znowu. był taki moment bowiem (jakimś cudem nie ujęty w blogu :-)), kiedy Kuba
a) gnębił Frania odbieraniem mu wszystkiego, co ten miał w ręku lub w swojej okolicy
b) wydzierał się niemiłosiernie, kiedy Franio zmierzał w jego kierunku, a czasem nawet patrzył w jego stronę
c) obrażał się 100 razy dziennie
d) ...
no, nie było z nim tak łatwo. ciężko też nie, czasem to nawet śmieszne bywało, ale już takim aniołem nie był, o nie.
a teraz? teraz też nie jest aniołem, ale fajny jest ogromnie.
teraz
a) z odbierania Franiowi wszystkiego zrobił zabawę - taką, że Franio nawet nie orientuje się, że jest bezczelnie ograbiany, tylko śmieje się razem z Kubą :-)
b) kiedy Franio zbliża się niebezpiecznie do jego zabawek, krzyczy "boję się Franka!" i to jest sygnał, że ja mam Frania zabrać. zabieram i Kuba w większości przypadków już wierzy, że go zabiorę, zanim Franek zepsuje mu coś szczególnie cennego
c) obraża się 50 razy dziennie. ale przestał się zamykać w łazience :-)
d) buduje wieże dla Franka. wieże do burzenia.
powiecie, że to stronnicze, że to więzy krwi sprawiają, że mam na jego punkcie takiego bzika?
otóż nie tylko ja straciłam dla niego głowę! także inne, niespokrewnione z nami postaci:
też byście stracili... lepiej na niego uważać...

środa, 16 listopada 2011

W raju

powiadają, że niebo i piekło właściwie się od siebie nie różnią. że tu i tam tak samo pięknie nakryte stoły, że tu i tam mnóstwo na nich smakowitych kąsków, że tu i tam zastawa piękna, pozłacana, za to sztućce w obu miejscach zbyt długie, żeby można było sobie samemu nabrać jedzenia do ust. w piekle trwają nieustanne próby zjedzenia jak najwięcej. a w niebie...
wybrańcy niebios podają jedzenie do ust swoim sąsiadom...

z moimi dziećmi czuję się jak w niebie.
chyba że próbuję się pazernie czegoś nażreć.

Bal przebierańców

- Mamo, tam, za tą zasłoną, zaczyna się bal przebierańców!
tak naprawdę bal dopiero za 2 tygodnie. nie wiem, jak on to wytrzyma...
na razie przeniosłam lustro w takie miejsce, żeby mógł podziwiać. go. spidermana.
przez chwilę naprawdę miałam wrażenie, że jest ich dwóch :-)

za strój dziękujemy!! duuuużo radości :-)

Teksty - c.d.

- Kubusiu, było dzisiaj przedstawienie w klubiku?
- Było!
- A jakie to było przedstawienie?
- Królewna Śnieżka.
- Taaak?? A ja myślałam, że to miał być Kopciuszek...
- Aaa... Pomyliło mi się! Myślałem, że to była Królewna Fiona!

poniedziałek, 14 listopada 2011

Teksty

Mamo, Franek przytula się do odkurzacza i mówi, że go kocha.


Mamo, puściłem tacie bąka. Smsem.

moje życie ostatnie pełne jest takich tekstów...

środa, 9 listopada 2011

10 miesięcy

tak, 11.11.11. to fajna data. można się rozpęknąć o 11:11. ale 09.11.11. też fajna. nam się podoba.
jakie są Frania osiągnięcia z tego dnia? 

11 godzin snu (ja też!!!)
ucieczka z gołą pupą przy zmianie pieluchy
jedna (jedyna) drzemka w ciągu dnia (mam nadzieję, że to incydent!!)
pierwsza wizyta w przedszkolu (na razie odwiedziny u Brata)
a potem wariacje szalone w wannie i w łóżku, a sen dopiero o 20:45...
pomijam oczywiście uśmiechy, śmiechy i uwodzenie wszystkich wokół...

a jak wygląda Franek? pozwólcie, że zamieszczę tu tę serię:
 
 

jednak zdjęcia to nie wszystko. dziś urodzinowe prezenty: