wtorek, 3 marca 2009
Pojedynek
pamiętacie może, jak pisałam o sobotnim pojedynku na miny?





musicie przyznać, że Kubuś ma nade mną przewagę...
Kuracja
leczenie Kubusia trwa. na pewno nie jest zdrowy, ale jest zdecydowanie lepiej. na tyle, że niniejszym zwalniam się z codziennego donoszenia o efektach :-) napiszę, jak tylko wrócimy z kolejnej wizyty u lekarza.
a tymczasem dokumentacja jednego aspektu leczenia Kubusia:


nie ma chłopak lekko, co? muszę przyznać, że znosi to godnie!
a tymczasem dokumentacja jednego aspektu leczenia Kubusia:
Prezenty
zapomniałam napisać, że wczoraj, przy okazji wizyty Miłych Gości Kubuś został dosłownie zasypany prezentami:
najbardziej liczymy na ten:
nie znamy jego nazwy, ale coś się z czasem wymyśli.
a skoro już przy prezentach jesteśmy - Tata ofiarował Kubusiowi taki:
ale śmiem twierdzić, że mama go przebiła, ofiarowując ten, jakże praktyczny, bo wielofunkcyjny:




a skoro już przy prezentach jesteśmy - Tata ofiarował Kubusiowi taki:
poniedziałek, 2 marca 2009
Zdrowie c.d.
byliśmy dziś na kontrolnej wizycie u pani doktor. po osłuchaniu i opukaniu pani doktor stwierdziła poprawę. kurację oczywiście kontynuujemy, ale ma się ku lepszemu. podczas wizyty Kubuś przeszedł już samego siebie w uwodzeniu pani doktor - nawet jak mu osłuchiwała plecy, to się do niej wykręcał, żeby się pouśmiechać.
jednak nie cały dzień tak było. w domu Kubuś troszkę marudny, troszkę rozbity. ale to nie choroba. to ZĘBY, proszę państwa! dwa wielkie zębiska u dołu, które idą jak burza!
jednak nie cały dzień tak było. w domu Kubuś troszkę marudny, troszkę rozbity. ale to nie choroba. to ZĘBY, proszę państwa! dwa wielkie zębiska u dołu, które idą jak burza!
Mili goście
niedziela, 1 marca 2009
Muzycznie i wiosennie
nie wiem, jakie Wy macie zwyczaje weekendowe, ale ja mam takie upodobanie, że szczególnie w niedzielę przed południem lubię posłuchać sobie jakiejś dobrej muzyczki. a jeśli niedziela jest słoneczna - jak dziś - lubię posłuchać sobie skocznej muzyczki. i tak dzięki autorowi bloga Londyn - miasto w Anglii Kubuś zasnął dziś w moich ramionach, przemieszczając się w rytm poniższego utworu po całym domu:
korzystając dalej z inspiracji tegoż samego autora tegoż samego bloga, znalazłam kolejny absolutnie genialny utwór! jeśli nawet muzyka Wam się nie spodoba (??!!), warto zobaczyć te roześmiane oczy!
a potem w oczekiwaniu na nieocenioną Siestę Marcina Kydryńskiego tańczyliśmy (skakaliśmy?) w rytm muzyki francuskiej. dalibóg, nie wiem, o co w tym utworze chodzi i uważam, że teledysk utrudnia odbiór warstwy muzycznej i można go pominąć, ale sama muzyka napawa optymizmem:
na Marcina Kydryńskiego słońce chyba wpływa podobnie jak na mnie, bo troszkę odszedł od fado na rzecz skoczniejszych kawałków. jeśli chcecie się przekonać, od czego dziś zaczął, musicie już sami zajrzeć na stronę Siesty.
zaś ja, zafascynowana tą wiosną, wychynęłam na chwilę z domu i udało mi się zrobić iście wiosenne zdjęcia, które jednakoż pojawią się tu później.
że co? głośniej, bo nie słyszę - muzyka głośno gra. że to miał być blog Kubusia? a, no fakt... Kubuś zmęczony szaleństwami śpi u mnie na ręku (tak, tak! to jest jednoręczny wpis!). spora część dnia upłynęła mu na aktywności będącej próbą raczkowania czy czegoś tam innego - wszystkie te techniki ruchowe mają swoje inne, nieznane mi nazwy. chodzi o to, że klęcząc, opiera się na łapkach i się buja. idzie mu to już bardzo dobrze, utrzymuje równowagę i ogląda sobie zabawki z tej nowej perspektywy.
a zdrowie? też troszkę lepiej. w nocy spał całkiem dobrze, w dzień jest spowolniały ale pogodny, katar mu się zmniejsza, odkasłuje w sam raz, gorączki nadal nie ma. jutro idziemy na badanie kontrolne, więc podamy bardziej precyzyjne dane.
a wracając jeszcze na moment do wiosny: czy u Was też o 18ej jest jeszcze widno?? to mnie z a c h w y c a!!
sobota, 28 lutego 2009
Najnowsze wieści
tym razem chyba słowa będą ważniejsze niż zdjęcia, choć zdjęcia - jak sami zobaczycie - też wiele mówią.
Kubuś dziś ma się nieco lepiej niż wczoraj, przynajmniej na mamy oko. owszem, jest nieco spowolniony, co jest rozczulająco-urocze i więcej się przytula, co jest absolutnie rozbrajające, ale przy tym ma mniej zatkany nosek, lżej oddycha, mniej kaszle (tylko czy to dobrze?), śpi spokojnie (jak już śpi), oddychając cicho przez nosek. ma też apetyt i wspaniały nastrój! gorączki jak nie było tak nie ma, co ma swoje plusy i minusy.
dziś przed południem Kubuś uciął sobie drzemkę 3-godzinną, a potem funkcjonował jak zwykle, co oznacza m.in., że nie zrezygnował ze swojej porcji codziennej gimnastyki:


tak, tak, zbliża się ten moment, kiedy ruszy...
a potem bawiliśmy się cieniem (a może to cień bawił się nami??)




a potem, tuż przed usypianiem był pojedynek na miny, pokaz skoków i konkurs w kategorii głupich dźwięków, no ale z tych konkurencji już zdjęć ani nagrań nie mam, jako że byłam wielce zaangażowaną uczestniczką...
potem Kubuś grzecznie zasnął. na całe 25 minut...
ale obudzony nadal jest pogodny i spokojny. tak więc nieoczekiwanie zrobił się nam bardzo przyjemny dzień przytulakowo-zabawowy. niemały udział ma w nim słońce, które nam uparcie zagląda przez okno. zapraszamy! prosimy o więcej!
ale ale!! czy ja w ogóle powiedziałam, na jakim tle to wstrętne choróbsko??
tak, tak! na tle dwóch dolnych jedynek! a właściwie z dwiema dolnymi jedynkami w tle!
mam wrażenie (właśnie Kubusia karmię), że są coraz bliżej... o tym też będziemy donosić
Kubuś dziś ma się nieco lepiej niż wczoraj, przynajmniej na mamy oko. owszem, jest nieco spowolniony, co jest rozczulająco-urocze i więcej się przytula, co jest absolutnie rozbrajające, ale przy tym ma mniej zatkany nosek, lżej oddycha, mniej kaszle (tylko czy to dobrze?), śpi spokojnie (jak już śpi), oddychając cicho przez nosek. ma też apetyt i wspaniały nastrój! gorączki jak nie było tak nie ma, co ma swoje plusy i minusy.
dziś przed południem Kubuś uciął sobie drzemkę 3-godzinną, a potem funkcjonował jak zwykle, co oznacza m.in., że nie zrezygnował ze swojej porcji codziennej gimnastyki:
a potem bawiliśmy się cieniem (a może to cień bawił się nami??)
potem Kubuś grzecznie zasnął. na całe 25 minut...
ale obudzony nadal jest pogodny i spokojny. tak więc nieoczekiwanie zrobił się nam bardzo przyjemny dzień przytulakowo-zabawowy. niemały udział ma w nim słońce, które nam uparcie zagląda przez okno. zapraszamy! prosimy o więcej!
ale ale!! czy ja w ogóle powiedziałam, na jakim tle to wstrętne choróbsko??
mam wrażenie (właśnie Kubusia karmię), że są coraz bliżej... o tym też będziemy donosić
Z zamierzchłej przeszłości
tak mi się przypomniało, że kiedyś opowiadałam tu o zakupie kosmicznego wózka dla Kubusia. żaden on kosmiczny, oczywiście. jego zaleta polega na tym, że można weń wpiąć fotelik samochodowy, co stanowi duże udogodnienie przy różnego rodzaju wypadach. a wygląda on tak:
a Kubuś w nim tak:
chyba że patrzy na Tatę, wtedy tak:
piątek, 27 lutego 2009
A jednak chory
Kubuś jednak jest chory, z którego to powodu bardzo bardzo mi przykro :-( Dostał antybiotyk i śpi teraz biedaczek, wymęczony wrażeniami z całego dnia (w tym dwiema wizytami u lekarzy, bo chcieliśmy skonsultować, czy ten antybiotyk konieczny - byli tu zgodni).
trzymajcie kciuki, żeby szybko wracał do zdrowia, a my będziemy donosić wieści w miarę na bieżąco.
czwartek, 26 lutego 2009
Piesek Kubusia
zapewniam tylko, że piesek sam sobie tak uczynił i chyba przez całe popołudnie stał w tym wystroju na warcie przed domem... jak pan do niego wyszedł, to się zastanawiał (pan), czy on właśnie odlatuje czy też melduje wykonanie zadania...
Subskrybuj:
Posty (Atom)