niesamowite było spotkać te maluszki chodzące, komunikujące się, niezależne...


wyjściowo ubrany Kuba wpadł w oko jakiejś nieznanej dziewczynce, która uznała, że powinien wytrzeć buzię...
...bardzo na to nalegała
w końcu Kuba postanowił oddzielić się od niej stołeczkiem...
na spotkaniu było dużo więcej dzieci niż Kuba, ale nie udało mi się ich wszystkich sfotografować, więc po sprawiedliwości nie umieszczam tu żadnego innego (poza Maksem, który szczęśliwie znalazł się na wspólnej z Kubusiem fotografii).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz