ale ale! zanim pojechaliśmy do Poznania, mieliśmy bardzo miłą wizytę: przyjechał Maks z Mamą (i Siostrą!). i to była bardzo dobra wiadomość. gorsza zaś była taka, że Ola prawie prawie do nas dojechała, a w końcu z powodu zawirowań komunikacyjnych utknęła o krok niemalże od nas :-( wierzę, że następnym razem będzie lepiej!
a tymczasem zdjęć kilka bawiących się chłopców:



kto powiedział, że roczne dzieci (no, z kawałkiem...) nie bawią się razem?? :-))a potem Poznań.
w Poznaniu bywamy rzadko, więc na początku zawsze trzeba posprzątać:

gdyby nie Kuba, zajęłoby to nam oczywiście dużo więcej czasu.więc w nagrodę dostał to, co bardzo lubi:
oto jego mina, kiedy ogląda wodę skaczącą w fontannie:
a tutaj karmi fontannę chrupkami.w tle siedzą trzy gracje, które przed chwilą uwodził :-) jak widać, nie ma kompleksu młodego wieku...
a tu akrobacje i wariacje na temat siedzenia i siadania:
w kontakcie z młodszymi obywatelkami Kuba staje się osobą pasywną - to koleżanka przejawiała inicjatywę w kwestii nawiązywania kontaktu oraz trzymania się za ręce:
tym razem Kuba uprawiał jakieś końskie zaloty...
a tu całokształt tego przystojniaka:
tam stał dobre kilka minut w skupieniu i w milczeniu, przyglądając się jak jakiś pan wypakowuje z samochodu wózek:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz